Taka Ja

jak pachnie lato?

Lipiec powoli się kończy, zostało nam tylko skosić trawę, popakować prezenty, napompować balony, wyprasować fioletowy obrus. Szykujemy się do urodzin, które już tak blisko. Tort się piecze, dekoracje się robią, dom się sprząta. Lista rzeczy do zrobienia kurczy się z każdym dniem, a ja udaję, że mam wszystko pod kontrolą. Wczoraj Paul zapytał się mnie, co chcę na urodziny i sobie przypomniałam, że mam niedługo urodziny.

Tymczasem rozłożyliśmy basen w ogrodzie, prężymy się do słońca, opijamy wodą i robimy wszystko, aby nie robić nic. Wakacje rozpoczęły się na dobre, dzieci już dawno zapomniały o tornistrach schowanych w szafie a my odliczamy cenne dni urlopu. W tym roku jest inaczej, dużo głośniej, weselej a trawa i piasek przyklejony do mokrych stóp nie przeszkadza tak bardzo.

W wakacjach uwielbiałam zawsze ten stan beztroski, wyłączony budzik, bałagan, którego nie trzeba sprzątać, rzeczy, które nie muszą być zrobione na już. Ludzie w wakacje zawsze mają więcej czasu dla siebie, bo uczelnia nie woła, zakład pracy nie ciągnie i pachną tak ładnie, kremem do opalania i słońcem. Pachną latem.

 

 

Close