Emigracja, Macierzyństwo

Adopcja dziecka w UK- rozmowa z Agatą Hewelt o życiu z adopcją w tle

Każda adopcja zaczyna się od tragedii, która jest bolesna tak samo z obu stron. A potem te strony zacierają się i zapominają, że kiedykolwiek było inaczej. A potem przestaje już boleć i w końcu można żyć. Mówi się, że adopcja jednego dziecka nie zmieni świata, ale świat tego jednego dziecka zmieni się na zawsze. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kogoś, kto zmienił świat pewnej małej dziewczynki i niedługo zmieni świat kolejnego dziecka. Rozmowa z Agatą o rodzinie adopcyjnej jaką tworzy wraz z mężem nie była łatwa. Bo jak wybrać tylko kilka pytań, gdy tak dużo do opowiedzenia. Bo jak znaleźć te najważniejsze, gdy nie ma tych mniej ważnych.

Chciałam, aby ta rozmowa nie była tylko suchą merytoryczną informacją o adopcji dziecka w UK dla Was, ale abyście mogli zatrzymać się na chwilę, docenić wagę pragnienia i poznać losy niezwykłej rodziny. I polubić ich tak, jak ja to zrobiłam.

1. Często adopcja jest tematem tabu, jak myślisz z czego wynikają nasze lęki, stereotypowe myślenie i uprzedzenia?

Czy adopcja jest wciąż tematem tabu? Myślę, że wciąż tak. Widzę, jak bardzo to się zmienia, jak coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, z czym wiąże się taki sposób powiększania rodziny, a jednak wciąż zdarza się, że ludzie traktują to trochę jak rodzicielstwo zastępcze, takie trochę ‚nie naprawdę’. Nasza rodzina i przyjaciele są bardzo otwarci i wspierający, w internecie stworzyłam miejsce, które skupia fantastycznych, otwartych ludzi i za nich wszystkich jestem bardzo wdzięczna losowi. Ale czasem docierają do mnie nieudolnie skrywane spojrzenia niedowierzania, słowa, że „jesteśmy odważni”, „szlachetni” albo mój rozmówca milknie, kiedy w jakimś kontekście pada stwierdzenie, że nasza córka została przez nas adoptowana. Nie czujemy się odważni, a jedynie zdeterminowani (w UK to papierkologia przedadopcyjna jest najbardziej męcząca;-)), na pewno fakt adopcji nie czyni z nas świętych. Naprawdę lubimy odpowiadać na pytania (nie te wścibskie) o adopcję, bo dzięki niej przecież odnaleźliśmy się z naszą córką! W tym temacie jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia, ale ja bardzo chętnie dokładam swoją cegiełkę do budowania społecznej świadomości w tej kwestii.

Ludzie wciąż boją się adopcji. Te lęki wynikają w dużej mierze z niewiedzy. Boimy się czegoś, czego nie znamy, a jeśli jeszcze dołożymy do tego brak poczucia własnej wartości (tak, tak, to też ma znaczenie!) i wszystkie mity funkcjonujące w społeczeństwie, często powtarzane dalej bez chwili refleksji, powstają z tego dalsze uprzedzenia i dziwne reakcje na samo wspomnienie o adopcji. Najpopularniejsze to oczywiście te wszystkie historie o „złych genach”, braku „wdzięczności” adoptowanych dzieci do ich adopcyjnych rodziców, itd. Wszyscy przecież je słyszeliśmy na jakimś etapie życia, w tej czy innej formie, prawda? Rozumiem, że łatwiej jest operować schematami – dobry/zły, grzeczny/niegrzeczny, ‚udana’/’nieudana’ adopcja – bez pochylenia się nad tematem i próby jego zrozumienia.

Ale – żeby nie brzmiało to tak pesymistycznie – chcę podkreślić, że mnóstwo adopcyjnych rodziców bardzo otwarcie burzy mury, opowiada, wyjaśnia, pisze blogi, prowadzi grupy wsparcia – i dzięki temu ten temat coraz fajniej jest oswajany, a rodziny adopcyjne coraz częściej są postrzegane jako te zwyczajne, normalne rodziny. Poza tym obecnie wiemy dużo, dużo więcej na temat tego, jak funkcjonuje psychika zranionego dziecka, a co za tym idzie, jak pomóc mu w radzeniu sobie z traumatycznymi doświadczeniami z wczesnego etapu życia. Wcześniej przeciętna rodzina adopcyjna nie miała dostępu do takiej wiedzy – dziecko pojawiało się w rodzinie i wszyscy udawali, że było w niej od zawsze. I czasem udawało się żyć, jakby nigdy noc.  Ale często mały człowiek zostawał sam na sam z tym, co w jego głowie i pamięci. Myślę, że to stąd pokiereszowane życiorysy i psychiki. I stąd chyba mity o „złych genach” i wiele uprzedzeń na temat adopcji.

2. Kiedy pierwszy raz pojawiła się w Tobie myśl o adopcji dziecka?

To pewnie zabrzmi jak podkolorowana rzeczywistość, ale o adopcji rozmawialiśmy z mężem już na jednej z pierwszych randek! Byliśmy już bardziej przed trzydziestką niż po dwudziestce, więc chyba naturalnie w naszych rozmowach pojawił się temat dzieci – czy je chcemy, ile – wiesz, takie typowe rozmowy zakochanych. Oboje sądziliśmy, że dwoje biologicznych i trzecie adoptowane to będzie fajny zestaw. Wyobrażasz sobie, jak się dziś z tego śmiejemy? Żadne z nas nie wie, skąd nam się to wzięło, ale niezależnie od siebie mieliśmy w sobie wizję adopcji.

Takie rozmowy są oczywiście bardzo romantyczne, ale nie mają nic wspólnego z prawdziwym życiem. Adopcja to poważny temat i nie wystarczy „ale byłoby fajnie adoptować”. Chociaż przyznaję, że te pierwsze, całkowicie niezobowiązujące rozmowy, bardzo nam pomogły później, kiedy pojawiły kłopoty ze sprowadzeniem biologicznych dzieci na świat. Nie mieliśmy momentu, kiedy życie zmusiło nas do podjęcia tematu ‚co, jeśli?’, bo rozmawialiśmy o tym na bieżąco. Zawsze byliśmy bardzo jednomyślni w tej kwestii, nikt nikogo nie przekonywał ani nie namawiał. Wiedzieliśmy, że jeśli leczenie nie pomoże, adoptujemy dziecko. Mieliśmy też jasno wyznaczoną granicę tego leczenia, choć mój mąż, muszę to mocno podkreśli, zawsze powtarzał, że leczenie skupia się na mnie, na moim ciele, więc to ja będę stawiać kropkę, jeśli w którykolwiek momencie poczuję, że mam dość. Tak się jednak złożyło, że oboje w tym samym momencie mieliśmy serdecznie dość lekarzy i kolejnych zabiegów. Zaczęliśmy szukać w sieci informacji o adopcji dziecka w UK.

3. Jakie były Twoje/Wasze największe obawy związane z adopcją dziecka?

Rzeczywiście mieliśmy swoje obawy. To chyba dobry znak, że człowiek zastanawia się, czy aby na pewno to dobra droga dla niego. Zbytni huraoptymizm nie prowadzi do szczerej rozmowy z samych sobą i partnerem. Czego się obawialiśmy? Czy podołamy wychowaniu dziecka z przeszłością. W pierwszym odruchu pytaliśmy siebie, czy pokochamy je wystarczająco mocno, potem jednak doszliśmy do wniosku, że martwimy się o to, czy to ono pokocha nas. Czy uda nam się stworzyć bliską więź. Czy będziemy w stanie wychować je na dobrego człowieka. Ale widzisz, po rozmowach z biologicznymi rodzicami okazuje się, że część z tych obaw dotyczy również ich!

Na szczęście te obawy okazały się bezpodstawne. Wciąż mamy swoje troski, na przykład to, jak nasza córka będzie reagowała na opowieści o swojej rodzinie biologicznej w miarę dorastania, ale robimy wszystko, co w naszej mocy, aby postrzegała adopcję w pozytywny sposób – jak jeden ze sposobów powstawania kochającej rodziny. Dodam jeszcze, że aktualnie przechodzimy przez proces adopcyjny po raz drugi, więc znów stawiamy sobie wiele pytań, ale  wiemy już, że to jest nasza droga do rodzicielstwa i nie wybralibyśmy już żadnej innej.

4. Kto może starać się o adopcje dziecka w UK?

O procesie adopcyjnym w UK, z naciskiem na Anglię, bo to tutaj adoptowaliśmy naszą córkę, napisałam sporo na moim blogu w zakładce Adopcja w UK, do której odsyłam wszystkich zainteresowanych szczegółami.

O adopcję w UK mogą starać się osoby, które:

  • mają ukończone 21 lat
  • mieszkają (i ewentualnie pracują) na terenie UK od minimum 1 roku
  • ewentualnie: jedno z pary jest Brytyjczykiem i na stałe mieszka w UK
  • jeśli chcą adoptować dziecko jako para, muszą być w związku od przynajmniej 3 lat – osoby samotne, a także pary jednopłciowe również mogą starać się o adopcję w UK!
  • mają w domu/mieszkaniu wolną sypialnię dla dziecka
    * Oznacza to tyle, że musisz/musicie mieszkać w przynajmniej 2-bedroom flat/house, chcąc adoptować jedno dziecko. Pokój dzienny nie jest sypialnią! Uwierzcie mi, ten warunek jest rygorystycznie przestrzegany, więc aby ktokolwiek poważnie rozważał wasz wniosek, musi być spełniony.
  • porozumiewają się w języku angielskim w mowie i piśmie (a przynajmniej jedno z pary)
  • są w miarę zdrowe
  • mają czystą kartotekę

5. Jak wygląda proces adopcji dziecka w UK i jak długo trwa?

Proces adopcyjny teoretycznie i w sytuacji idealnej powinien trwać około 6 miesięcy od oficjalnego przyjęcia kandydata/ów do procesu adopcyjnego, który podzielony jest na dwa etapy :

  • Stage One trwa ok. 2 miesiące
  • Stage Two trwa ok. 4 miesiące

W praktyce różnie to bywa, bo coś się komuś przedłuża (np. sprawdzenie niekaralności lub napływ referencji), dozwolone jest przerwa pomiędzy Stage One a Stage Two (może ona trwać do 6 miesiecy) itp. Nasze pierwsze przygotowanie do adopcji trwało 7 miesięcy od listu potwierdzającego przyjęcie do Stage One do panelu kwalifikującego, a tak naprawdę trochę ponad 8 miesięcy od tzw. Initial Assessment Visit pracownika agencji adopcyjnej w naszym domu.  Teraz, w drugim procesie adopcyjnym, który przechodzimy z inną agencją, też mamy przestoje, bo nasz Stage One przypadł na sezon urlopowy 🙂

Proces adopcyjny w UK składa się z kilkunastu spotkań z pracownikami opieki społecznej, kilku szkoleń (bardzo, bardzo przydatnych! porusza się na nich takie zagadnienia jak budowanie więzi, budowanie tożsamości dziecka, wspomaganie rozwoju dziecka z zaburzeniami i traumatycznymi doświadczeniami itp.), tzw. home study (czyli piszemy wypracowania i czytamy, co tylko się da na temat adopcji), wypełnienia mnóstwa dokumentów, często odbycia wolontariatu związanego z opieką nad dziećmi oraz panelu kwalifikacyjnego wieńczącego proces przygotowawczy do adopcji. Tego jest naprawdę sporo, ale – uwaga – to naprawdę JEST do przejścia. Szczególnie, że pracownicy opieki przeprowadzają kandydatów na rodziców przez cały proces, towarzysząc im na każdym etapie i służąc swoją radą i doświadczeniem. A przynajmniej tak to powinno wyglądać – i u nas tak właśnie to wyglądało i wygląda po raz drugi.

Stage Two kończy się panelem kwalifikującym, na który kandydaci na rodziców adopcyjnych są zapraszani, aby podsumować cały okres przygotowawczy do adopcyjnego rodzicielstwa. Tak naprawdę panel w większości przypadków jest formalnością i odbywa się w naprawdę przyjaznej atmosferze. Dopiero po panelu rozpoczyna się okres właściwego oczekiwania na dziecko, czyli na tzw. match. W Anglii duży nacisk kładziony jest na to, żeby to oczekiwanie nie przekroczyło 12 miesięcy. Co ciekawe, nie ogranicza się ono do czekania na magiczny telefon. Kandydaci na rodziców mogą aktywnie uczestniczyć w poszukiwaniach swojego ‚perfect match’, korzystając z rejestru danych (odpowiednio zabezpieczonych i udostępnianych za pośrednictwem pracowników socjalnych), uczestnicząc w tzw. Adoption Exchange Days itp.

Myślę, że ten czas, czas poszukiwania i oczekiwania, jest bardzo trudnym okresem. To ten moment, kiedy pomimo naturalnych odruchów serca, trzeba spojrzeć na potrzeby danego dziecka i na własne możliwości realnie, bez idealizowania. Stage Two procesu pomoże się do tego przygotować, dlatego tak ważne jest, aby być uczciwym w tym, co mówimy i myślimy podczas rozmów z pracownikami opieki. Trzeba dokładnie wiedzieć, co oprócz miłości jesteśmy w stanie zaoferować dziecku z trudną przeszłością. Dlatego czasem trzeba umieć powiedzieć ‚nie’. ‚Nie mogę zaoferować temu dziecku domu, jakiego ono potrzebuje’. A potem trzeba z tym dalej żyć.

6. Czy Polakom jest łatwo „dostać” angielskie dziecko? Jak to wygląda ze strony formalnej i czy narodowość/różnica kulturowa, bariera językowa ma jakiekolwiek znaczenie?

Pytasz o polskość i czy ma to znaczenie przy adopcji. Otóż ma, choć to, czy uznasz to za plus czy minus zależy tylko od ciebie i twojego nastawienia. Kiedy poszukuje się rodziców dla dziecka (nigdy odwrotnie), kulturowe dziedzictwo dziecka i potencjalnej rodziny adopcyjnej jest brane pod uwagę, choć nie przesądza sprawy.

Wyobraź sobie, że angielski czterolatek, który potrafi mówić i posługuje się angielskim, a który jednocześnie doświadczył już w swoim życiu zaniedbań lub traumy, trafia do hiszpańskojęzycznej rodziny z dwójką dzieci, w której pierwszym językiem jest hiszpański i wiadomo, że trudno będzie tej paczce ludzi raptem przestawić się na angielski w domu. Celowo teraz trochę przerysowuję – moim zamiarem jest pokazać jedynie, że to bardzo fajne, że ludzie zajmujący się łączeniem rodzin, starają się dopasować rodziców do dzieci najlepiej i najdokładniej jak tylko potrafią (bądź najlepiej, jak to jest możliwe). To cudowne, że czyjeś rosyjskie korzenie będą mogły być podtrzymane choćby dlatego, że jedno z rodziców posługuje się trochę tym językiem i często podróżuje w tę część Europy.

Czy Polakom trudniej jest adoptować angielskie dziecko? Nie odpowiem Ci na to pytanie. Nie wiem. Wiem, że są Polacy, którzy adoptowali angielskie dzieci i wcale nie czekali na nie dłużej niż przeciętny kandydat na adoptersa. Są tacy, którzy adoptowali polskie dzieci i wcale nie czekali na nie krócej! Różnie to bywa. Na pewno jednak dzieci z mniejszości etnicznych są i czekają na adopcję, czasem bardzo długo, więc warto próbować odnaleźć własne dziecko. I warto czekać.

7. Jeśli jakaś rodzina zdecyduje się na adoptowanie dziecka, to od czego należy zacząć, gdzie się zgłosić, jakie dokumenty należy wypełnić?

Jeśli więc wiecie już, że adopcja to jest wasza droga, będziecie musieli zrobić małe rozeznanie po okolicy.

Są dwie ścieżki adopcyjne w Wielkiej Brytanii, którymi można pójść:

  • adopcja przez agencję działającą jako część local authority (LA), czyli przy miejscowym councilu
  • adopcja przez voluntary agencies (VA), prowadzone przez organizacje charytatywne, np. Barnardo’s.

W przypadku pierwszej opcji wystarczy wyszukać na stronie lokalnego councilu dane kontaktowe do Adoption Services i … zadzwonić po informacje. Plus takiego działania jest taki, że LA ma pod swoimi skrzydłami dzieci czekające na adopcję i do was pierwszych będą trafiać ich profile (zamiast np. do kandydatów w innych hrabstwach); wyjątkiem są rzadkie sytuacje, gdy dla dobra dziecka powinno ono znaleźć rodzinę adopcyjną jak najdalej od miejsca aktualnego pobytu.

VA nie mają pod swoimi skrzydłami dzieci, ale proces adopcyjny wygląda dokładnie tak samo i wasz team jest z wami do końca, tzn. pomaga rodzinom się odnaleźć i doprowadzić do szczęśliwego finału. Sami musicie jednak zdecydować, szperając w sieci, dowiadując się, dzwoniąc, którą agencję wybrać. Możecie to zrobić np. poprzez Adoption UK – Find an agency near you, wpisując wasz kod pocztowy.

A potem dzwonić, pytać i przede wszystkim – NIE BAĆ SIĘ!

Dokumenty, które będą potrzebne w procesie adopcyjnym to:

  • paszport
  • polski dowód osobisty
  • prawo jazdy
  • odpis aktu małżeństwa
  • certificate of good conduct, czyli polskie zaświadczenie o niekaralności
  • potwierdzenie adresu: utility bills (rachunki za prąd, gaz itp.) i/lub bank statement (wyciąg z banku) – wszystko na wasze imię i nazwisko oraz bieżący adres – w momencie okazania liczą się tylko te z ostatnich 3 miesięcy.
  • DBS – czyli zaświadczenie o niekaralności w UK (zlecane przez agencję adopcyjną, więc nie trzeba go mieć przed przystąpieniem do procesu).

adopcja dziecka w uk

8. Ośrodki adopcyjne to jedno, ale skąd najlepiej czerpać wiedzę o adopcji? Polecasz jakieś fundacje, strony, ośrodku?

Kiedy przygotowywaliśmy się do pierwszej adopcji, czytałam dosłownie wszystko, co wpadło mi na ten temat w ręce. Internet do kopalnia wiedzy – polecam strony:

  • Adoption UK- strona poświęcona adopcji
  • Fertility Friend– forum
  • First for Adoption- znajduje się tam wiele praktycznych informacji

Z tradycyjnych lektur: „No Matter What” S. Donovan, „New families, old scripts” C.Archer & Ch.Gordon, „What to Expect When You’re Adopting” Dr Ian Palmer, „Flying Solo” J. Wise. Warto również obejrzeć: „Home for Maisie”, czy serię „15,000 kids and still counting”. To wszystko są angielskojęzyczne pozycje, do tego bardzo poruszające i niełatwe, ale polecam je, nawet jeśli wasz angielski daleki jest od ideału, bo dzięki temu możecie zaznajomić się z terminologią adopcyjną, co znacznie ułatwia cały proces.

Z polskich tytułów polecam „Wieżę z klocków” K.Kotowskiej i „Dziecko z chmur” J.Bigos i B.Mozer – nie dowiecie się z nich oczywiście, jak przebiega proces adopcyjny w UK, ale na pewno przekonacie, jakie emocje towarzyszą temu tematowi.

Są też fantastyczne blogi polskojęzyczneDomowe historie, Nasze Bąbelkowo, Takie Tam Stożki i wiele innych, które przybliżą tematykę adopcyjną wszystkim tym, którzy wciąż nie wiedzą, czy to droga dla nich.

Jest też mnóstwo książek polskich i angielskich na temat adopcji skierowanych do rodziców i dzieci, które podpowiedzą, jak rozmawiać o adopcji. Moim osobistym faworytem jest „Jeśli bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci” A. Frączek. Nasza córka ją uwielbia, bo wie, że to książka o niej!

9. Czy rodzice adopcyjni w UK otaczani są opieką psychologa? Czy mogą liczyć na jakieś wsparcie finansowe, zasiłki?

W trakcie naszych przygotowań do adopcji nie korzystaliśmy z pomocy psychologa jako takiej, choć wiem, że taka pomoc jest dostępna w trakcie, a przede wszystkim po zakończeniu procesu adopcyjnego. Można ją znaleźć na własną rękę – szukając np. tutaj: https://www.counselling-directory.org.uk/adoption.html, lub konsultując się ze swoimi opiekunami z agencji adopcyjnej.

Istnieje też wiele grup wsparcia prowadzonych przez adopcyjnych rodziców, organizowane są pikniki dla rodzin adopcyjnych, warsztaty, szkolenia,  z doświadczenia wiem też, że sami pracownicy socjalni kontaktują ze sobą świeżo upieczonych adoptersów z tej samej okolicy (oczywiście za ich zgodą) – więc tak naprawdę wystarczy minimum chęci, żeby poczuć, że nie jesteśmy w ewentualnych problemach lub zniechęceniu sami. My w ten sposób poznaliśmy naprawdę fajnych ludzi, z którymi mogliśmy pogadać nie tylko o dzieciach!

Każdej rodzinie adopcyjnej przysługuje urlop adopcyjny i tacierzyński na dokładnie tych samych zasadach, co urlop macierzyński i tacierzyński w przypadku rodzicielstwa biologicznego. Szczegóły tutaj: tutaj: https://www.gov.uk/adoption-pay-leave. Urlop adopcyjny przysługuje głównemu opiekunowi nawet wtedy, jeśli adoptujesz drogą tzw. Foster to Adopt, czyli najpierw pełnisz funkcję rodziny zastępczej do chwili, kiedy sąd zadecyduje, kierując się dobrem dziecka, że  powinno ono zostać adoptowane. Do tego momentu, oprócz Statutory Adoption Pay, taki rodzic zastępczy otrzymuje również Fostering Allowance.

Wszystkim rodzinom przysługuje również Child Benefit, a rodzinom adopcyjnym również 15 godzin darmowego żłobka dla dzieci, które ukończyły 2 lata.

W zależności od potrzeb adoptowanego dziecka, można również uzyskać dodatkową pomoc – na przykład opiekę logopedy, lekcje pływania, fundusze na konkretne terapie. To wszystko są jednak kwestie indywidualne, które warto przedyskutować z agencją adopcyjną. Więcej na ten temat można znaleźć tutaj: https://www.first4adoption.org.uk/adoption-support/financial-support/

adopcja dziecka w uk

10. Czy Twoje otoczenie, rodzina wie, że Wasze dziecko jest adoptowane? Z jakimi reakcjami społeczeństwa najczęściej się spotykacie?

Wszyscy w naszym bliższym i dalszym otoczeniu wiedzą, że nasza córka została przez nas adoptowana. Nigdy nie zamierzaliśmy ukrywać tego faktu, nie wiem zresztą, jak miałoby to wyglądać, bo ani ja, ani mój mąż (ani nasi bliscy) nie wyobrażamy sobie żyć w jakimś fikcyjnym świecie zbudowanym na kłamstwie. Nasze dziecko ma prawo do prawdy o swoich korzeniach. Nie wiem, czy to kwestia tej otwartości, szczęścia do ludzi, czy mieszanki tych dwóch rzeczy, ale jak dotąd większość reakcji na wiadomość o tym, w jaki sposób nasza córka do nas trafiła, była bardzo pozytywna.

Oczywiście, jak powiedziałam wcześniej – od czasu do czasu docierają do nas dziwne komentarze lub zapada cisza na wieść o adopcji, ale to od dalszych znajomych, obcych lub ludzi, od których zwyczajnie mogliśmy się tego spodziewać. Nasza rodzina, bliscy i przyjaciele bardzo nas wspierali podczas leczenia niepłodności, potem w trakcie przygotowań do adopcji, a teraz w drodze do drugiego potomka. Jesteśmy im niesamowicie wdzięczni, bo to nie tylko pomaga nam, ale również naszej córce, która była kochana w tej rodzinie na długo przed tym, zanim się w niej pojawiła. Jestem przekonana, że to niesamowity kapitał na przyszłość.

11. Co byś poradziła innym mamom, które myślą o adoptowaniu dziecka, ale wciąż nie podjęły ostatecznej decyzji.

Wszystkim tym, którzy czują, że mogliby adoptować, bo mają do zaoferowania ciepły dom, ale wciąż się wahają, poleciłabym tylko jedno – zgłębiać temat. Czytać, podpytywać, dzwonić, dowiadywać się. A jednocześnie rozmawiać na ten temat z rodziną, partnerem, samym sobą. Być może to droga dla was, a może wcale nie i to też jest w porządku. Nigdy nikogo nie przekonuję do adopcji, ponieważ na pewne pytania każdy musi sam udzielić sobie własnych odpowiedzi.

Dobrze, że nie zapytałaś, jak się kocha adoptowane dziecko! ;-)) (żartuję oczywiście). Każdemu, kto mimo wszystko jednak chciałby zapytać, powiedziałabym, że normalnie. Całkiem normalnie się kocha. Tak jak każdy normalny, kochający rodzic kocha swoje własne dziecko.
Bezgranicznie i bezwarunkowo.

 

Blog Agaty: Litermatka

  • Ania Ssss

    Agata, super!! cudowny wywiad! a najbardziej urzekło mnie to staranie o drugiego potomka:D trzymam kciuki!!!

  • Dominika Majka

    ojeeeju <3 cudowne słowa! szczegolnie te ostatnie! "Bezgranicznie i bezwarunkowo"
    Dużo miłości w takim razie życzymy i słoneczka na wyspach! <3

    http://www.czynnikipierwsze.com

    • A mnie najbardziej ruszyły słowa, że to rodziców się szuka dla dziecka, a nie dziecka do rodziców. Niby takie oczywiste, ale nigdy nie patrzyłam na to z tej perspektywy:)

  • Super dzieciaczki

    Mam nadzieję, że adopcja przestanie być tematem tabu dzięki np. takim artykułom.

  • Katarzyna Hartung

    Temat nie jest łatwy, cały czas kontrowersyjny, a trzeba o nim mówić, bo jest bardzo ważny.Nie ukrywam, że jeszcze kilka lat temu sama bardzo interesowałam się adopcją i zaraz potem pojawił się mój CUD!

  • Ciekawy artykuł, chociaż temat zupełnie mi obcy. Pozdrawiam.

  • To super, że Bohaterka Twojego wywiadu odnalazła wraz z Mężem swoją Córkę. Ale muszę coś powiedziec – czasami trafiam na blogi traktujące o adopcji i raz spotkałam się ze stwierdzeniem, że kobieta po prostu chciała adoptować dzieko.Mogli mieć swoje biologiczne ale chcieli adoptować, więc z ich strony nie było to poprzedzone „tragedią’ w postaci choroboy bezpłodności itp. Ale fakt, jeśli chodzi o dzieci to zazwyczaj jest to nieszczęście, bo z jakichś przycyzn tracą biologicznych rodziców…

    • To prawda, masz calkowita racje. I dodam jeszcze, ze dramat dotyczy rowniez rodziny biologicznej, bo przeciez oni tez nie bez powodu traca dzieci.

  • Znam dorosłe już adoptowane dzieci. I z tej perspektywy bardzo dobrze rozumiem tekst ” adopcja jednego dziecka nie zmieni świata, ale świat tego jednego dziecka zmieni się na zawsze”. Fajnie że poruszasz ten temat – szczególnie że Polaków na Wyspach mało nie jest, może tych adoptujących też będzie więcej – choć oczywiście tutaj nigdy nic na siłę 🙂

  • Bardzo inspirująca rozmowa, cieszę się, że o tym mówicie głośno, bo właśnie dzięki temu jest szansa, że temat adopcji przestanie być tematem tabu.

Close