Closeup passports and boarding pass in the pocket of jeans at airport
Emigracja, Popularne

Dlaczego nie wrócę…- przemyślenia emigranta

Jedno z częstszych pytań jakie słyszę, to czy zamierzam wrócić. Bo teraz po „Brexicie” to prawie oczywiste, że Polacy żyjący w Wielkiej Brytanii, pakują masowo walizki i wracają z podkulonym ogonem, do domów chciałabym dodać. A tak się przynajmniej większości zdaje, że żyjemy tu w strachu i ciągłej obawie, że ktoś nas z tego pokoju wynajmowanego, wyczołga i wyrzuci zaraz przy polskiej granicy, na zbity pysk. A ja nie wrócę, tak samo jak nie wróci milion takich jak ja.

Życie z wyrokiem „Brexit”

Gdy usłyszałam pierwszy raz o wynikach głosowania, zrobiło mi się przykro, bo nawet część moich znajomych Anglików, głośno przyznawała się, że głosowała za wyjściem UK z Unii. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że dotychczasowe podróże do Europy, ceny w europejskich restauracjach czy zakupy w polskim sklepie mogą wkrótce nie być tak tanie i proste, jak do tej pory. Ale może będzie chociaż bezpieczniej, kto wie. Był moment, że chciałam wykrzyczeć im, o potędze polskiej siły roboczej, o tym, że bez nas… ale mi przeszło. Informacji o Brexicie nie odczytuję osobiście i nigdy nie myślałam o powrocie do kraju z tego właśnie powodu. Serio? Kto w tych czasach przejmuje się polityką?

Najsmutniejsze jest jednak to, że wielu Anglików tak naprawdę nie ma pojęcia, za czym głosowali i wciąż można usłyszeć na ulicy banalne stwierdzenia „bo nie chcemy emigrantów z Syrii tutaj” oraz „nie chcemy płacić podatków na benefity dla emigrantów”.

Osoby, które uczciwie pracują, mają swoje firmy tutaj, płacą podatki, posyłają swoje dzieci do tutejszych szkół i na uczelnie wyższe, żyją tu tak, jakby żyli u siebie, nie mają się czego obawiać. Historie o rozdzielanych rodzinach i odsyłaniu ludzi do Polski to tania pożywka dla mediów. Uwierzcie, świat nie zmieni się w ciągu jednej nocy. Emigranci na Wyspach świetnie radzą sobie ze zmianami i przystosowywaniem się do nowego. Jestem przekonana, że jeśli przyjdzie nam zmierzać się z kolejnymi przepisami i zmianami prawa międzynarodowego, to też damy radę.

Łatwiej jest zostać

Emigracja to coś więcej niż wyjazd za granicę do pracy. Nam emigrantom nie chodzi o dodatek do mieszkania i pensję wyższą o grosze. Emigracja to życie, które latami budowaliśmy tutaj od początku. To każda językowa porażka, z którą musieliśmy się zmagać, to każda zarwana nocka i praca w święta, bo trzeba było robić nadgodziny. Emigracja to zmaganie się z samotnością, którą latami staraliśmy się oswajać. To niejednokrotnie depresja, od której do dziś pozostały leki. To nasza samodzielność w miejscu, które nie zawsze było dla nas zrozumiałe i przychylne. To sukcesy, na które samodzielnie pracowaliśmy, nie mając pewności czy damy radę. Emigracja to w końcu spokój i życie we własnym małym mieszkaniu, z dziećmi, które czują się tutaj jak w domu. To nasze przyjaźnie i miłości poznane gdzieś po drodze. Nasze zobowiązania, umowy, obietnice, wstydy i dumy. To my sami, zapuszczający tu korzenie, spełniający marzenia i tylko czasami tęskniący do Polski. To nie tak proste zostawić to wszystko i po latach zacząć znowu od nowa.

Ciężko mi sobie siebie samą wyobrazić w Polsce po tylu latach. Każdy z nas niesie jakąś historię wyjazdu i czasami powrót mógłby się okazać przyznaniem do błędu i porażki. Mógłby oznaczać, że przed laty podjęliśmy złą decyzję. Czasami łatwiej jest po prostu zostać.

Dlaczego nie Polska

Życie w Polsce jest bardzo drogie, wychowanie dziecka i utrzymanie rodziny graniczą z cudem. Ceny podstawowych produktów w sklepach w stosunku do polskich zarobków są horrendalne. Ceny odzieży, sprzętu AGD, zabawek, zdrowego jedzenia, podstawowych usług są za wysokie na polskie wypłaty. Pomoc polskiej rodzinie nie powinna się zaczynać od projektów 500+  czy tysiąca złotych przez rok dla młodej mamy. Powinna obejmować większość etapów dorastania człowieka.

Zacznijmy od polskich żłobków, marzenie każdej mamy to bezpłatny i dostępny dla wszystkich żłobek, gdzie grupy nie przekraczają 10 dzieci. Żłobek świetnie wyposażony z wykwalifikowaną kadrą, ze zdrowym i pysznym jedzeniem.

Drugie marzenie wszystkich mam, to darmowe przedszkola, do których nie trzeba co semestr kupować wyprawki za setki złotych, papieru toaletowego, chusteczek nawilżanych i bloków kolorowych. To zajęcia dodatkowe jak angielski, rytmika czy zajęcia logopedyczne ze specjalistami, za które nie trzeba płacić majątku.

To szkoły, które nie zmieniają swojego kształtu co dziesięć lat, zostawiając w uczniach poczucia niepewności i eksperymentu na nich dokonywanego. Szkoły, do których nie trzeba corocznie kupować nowych podręczników,  a szkolne obuwie, pomoc dydaktyczna, plecak i pióro nie kosztuje więcej niż miesięczna wypłata jednego z rodziców.

Kolejne marzenie rodziców to darmowy dostęp do komunikacji miejskiej i transportu kolejowego dla wszystkich dzieci, darmowe wejścia do muzeum, zoo czy opery. Darmowe leki i wizyty u dentysty. A w razie choroby dziecka, płatne urlopy chorobowe dla rodziców, którzy nie mogą iść do pracy w tym okresie.

Koszty utrzymania w Polsce są bardzo wysokie, na luksus mogą pozwolić sobie tylko nieliczni. Zakup auta czy mieszkania w Polsce to wizja kredytu na kolejne 30 lat i ogromny stres przed utratą pracy przed spłatą całości.

Zmiana powinna zaczynać się od takich drobnych codziennych rzeczy, które pozwolą Polakom żyć łatwiej i przyjemniej. Od cen lekarstw i kosmetyków w supermarkecie, od możliwości sprawiedliwego i ludzkiego powrotu do pracy po macierzyńskim. Od odejścia od nawiedzonych polityków wierzących w spisek i samych siebie. Od uproszczenia papierologii i biurokracji, pozwolenia przedsiębiorcom na sprawne otwieranie nowych miejsc pracy i pomocy tym, którzy tego naprawdę potrzebują. Polacy nie chcą niczego za darmo, pragną tylko, aby nie podkładano im kłód pod nogi i pozwolono im żyć z godnością, na jaką zasługuje każdy człowiek.

Miejsce, które stało się moim

Myślę, że miejsce na świecie nie ma znaczenia, tu bardziej chodzi o to, że niektóre miejsca stają się nasze po pewnym czasie i ciężko się z tym rozstać. Ludzie żyjący obok nas, uczący nas innego spojrzenia na świat, pokazujący, że nie ma tylko jednego sposobu na życie. Multikulturowość i otwartość na różnorodność, która sprawia, że czujemy się częścią świata, w którym wszyscy traktowani są na równi. Język angielski, który otwiera kolejne okno komunikacji z ludźmi, z którymi nigdy wcześniej nie mieliśmy możliwości konfrontacji.

Tolerancja i brak dyskryminacji ludzi, którzy kochają inaczej, którzy myślą inaczej i są inni niż my.

Moja Anglia, w której nikogo nie dziwi turban na głowie, frytki z octem, otyła kobieta w zbyt obcisłej bluzce, chińszczyzna na niedzielnym stole, meczet obok Mac Donalda i klnący Polak na ulicy.

  • piotr koszyk

    A które marzenie rodzica jest spełnione w UK❓

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Chociażby kilka: grupy w przedszkolach są malutkie (przykład z mojego podwórka: grupa 20 dzieci- 4 nauczycieli), posiłek tam jest darmowy, nie muszę kupować wyprawki do przedszkola, oprócz mundurku, który można dostać a grosze w supermarkecie. Damowe bilety i transport komunikacją, darmowe leki, dentysta i wizyty u lekarza dla dziecka. Po narodzinach dziecka rok darmowych leków i dentysty dla matki.
      To tak na początek
      Poa tym spójrz na Norwegię i inne kaje Skandynawskie jaki poziom opieki rodzinnej jest tam, to dopiero super marzenia każdego rodzica:)

      • Karolina John

        Dzieci powyzej 5 roku placa za bilety, i starsze dzieciaki nie maja darmowych posilkow. W przedszkolu to maja tylko owoce i mleko – wiec tak naprawde to nie jest posilek tylko snack. Nie ma w UK darmowych przedszkoli na caly dzien, wiec czasami taniej wychodzi zostac z dzieckiem w domu ( szczegolnie gdy jedno z rodzicow dobrze zarabia ) W Polsce tez nie ma wyprawki w przedszkolu, dzieci maja darmowego dentyste, lekarza itp. . Wiekszosc szkol w UK ma swoje mundurki z logiem i to nie jest juz takie tanie . A czy kupno domu w UK i wizja kredytu na 20-30 lat to juz nie jest stres ? Nie przesadzajmy z tym dramatem zycia w Polsce, bo nie jest tak strasznie jak sie niektorym wydaje :)

        • http://mamaw.uk Kat Nems

          Karolina dziękuję za dopowiedzenie.
          Ja nie mówię, że życie w Polsce jest straszne, tylko napisałam dlaczego nie Polska, dlaczego nie dla mnie:)))
          Poza tym Polska jest moim domem i nic tego nie zmieni i w sercu noszę ja bardzo głęboko, czego wyraz można niejednokrotnie znaleźć na moim blogu.

      • Monia

        Poziom opieki rodzinnej w Skandynawii a dokładnie w Szwecji jest fatalny. Szwecja prowadzi program pokazywania jak super jest w tym kraju ale jest zupełnie inaczej. Nie ma darmowych przedszkoli, posiłki marnej jakości a poziom nauczania jest tak niski, ze płakać się chce. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

      • piotr koszyk

        Dokładnie dziewczyny jak mogę ocenić życie rodzinne w Skandynawii skoro nigdy tam nie żyłam i nie wychowywałam dzieci, a z tego co piszecie wcale nie jest super. Natomiast żyłam i wychowywałam dzieci w identycznym wieku w Polsce i Szkocji, a myśle, ze tobie nie było dane spróbować życia rodzinnego w Polsce. Jeżeli w Waszym przedszkolu sa 4 opiekunki na 20 dzieci to Ok, ale nie wszędzie tam jest. Poza tym z 2 nauczycielkami w Polsce czułam, ze moje dziecko jest 100% bardziej zaopiekowane. Darmowe posiłki – ja płace nawet za ich pseudo zdrowe snacki. Moje starsze dziecko do tej pory wspomina 3 domowe posiłki z Polskiego przedszkola. Z darmowego transportu i biletów sama sie wycofałeś 👍A od kiedy dzieci w Polsce nie miały darmowych wizyt u lekarzy i dentysty? I teraz uwaga „niby” darmowa opiekę dentystyczna rok po porodzie ma na takim poziomie każdy dorosły 😉 Wiec ponawiam pytanie jakie marzenie rodzica spełnia UK? Pozdrawiam

        • http://mamaw.uk Kat Nems

          Piotrze, na to pytanie odpowiedziałam powyżej w odpowiedzi na Twoje pierwsze pytanie.

  • Małgorzata Szpila

    Nie ze wszystkim się zgadzam ale ostatni akapit to kwintesencja Londynu.

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      :)) Pozdrowienia więc <3

  • http://dee4di.com Nie Zawsze Poprawne Zapiski De

    Czuję bardzo podobnie, też nie wrócę, mam tu rodzinę i wielu przyjaciół. Jestem szczęśliwa. Dom mam na kredyt prawda, ale po 20 latach będzie mój, zostało mi tylko 15. Nie płacę komuś za wynajem i nie płacę jak to w Polsce czynszu za mieszkanie. I tak szczerze to ile osób w Polsce stać by kupić dom? Za gotówkę czy nawet na kredyt? Tutaj kredyty są łatwe do wzięcia, niskooprocentowane i dostępne dla wielu, nawet bez względu na wiek.

  • Agnieszka Moniak

    Bardzo fajny wpis. Ja bym dodała, ze ostatnie zmiany polityczne-społeczne w kraju nad Wisła nie skłaniaja do powrotu. Bo wolność cenie sobie ponad wszystko!

    • Mariusz Zygmunt

      Jeżeli skazywanie agentówk komunistycznym i zabieranie im emerytur 10tys jest dla Ciebie brakiem wolnosci to pozdrawiam. Jezeli akceptujesz zeby Ci ktorzy polaków gnębili mieli zycie jak w bajce a Ci ktorzy walczyli i gineli teraz ledwo zyją za 800zł…PiS to zmienia i temu komunisci płaczą. To ze PiS rozlicza zlodziejstwa ze oddaje ludziom kamienice ktore Hanka sprzedawala i wywalala ludzi na emeryturze jak wyzej napisalem ktorzy zyli za 800zł …PiS naprawia kraj ktory postkomunistyczne elity rozkradaly od 90 roku. Ale dla Ciebie to brak wolności. Wyłącz TVN,Polsat i włącz myślenie.

  • http://www.mojaszkocja.com Robert – Moja Szkocja

    Choć mój wyjazd za granicę był związany z sytuacją finansową, to jednak głównym czynnikiem tego dlaczego zostałem tutaj – a nie ruszyłem gdzieś dalej w świat – jest to że się tutaj dobrze czuję.
    Tak po ludzku, między ludźmi, z ludźmi…
    Kiedy kupowałem mój pierwszy samochód u mechanika – i jak wyjaśniał mi że oprócz ubezpieczenia które pomógł mi załatwić nic więcej nie muszę załatwiać (tablice rejestracyjne, dowód itp)
    Kiedy musiałem załatwić sprawę w urzędzie i pani przy okienku pomagała mi we wszystkich czynnościach po kolei, a inni klienci spokojnie i bez nerwów czekali.
    Kiedy policjant zabrał mnie po drodze i odwiózł do domu, (musiałem wrócić do domu 15 km wieczorem gdy zostawiłem samochód u mechanika)
    A wszystko to działo się w pierwszych miesiącach gdy mój angielski był bardzo, bardzo podstawowy…
    Pieniądze są dobrą rzeczą i na pewno są ważne – ale są również inne sprawy – ot jak choćby spokój umysłu i brak dychawicy nerwowo wkurwiającej na wszystko wokół.
    Z perspektywy lat stwierdzam że w Polsce robi się pod tym względem coraz lepiej –
    ostatnio w trakcie dwóch tygodni urlopu tylko dwa razy miałem sytuację gdzie musiałem ostro hamować na drodze bo kolega z naprzeciwka był pewny że zdąży wyprzedzić. Policjant nie wlepił mi mandatu za przejście przez pustą ulicę nie na pasach – tylko mnie upomniał, a pani w banku stwierdziła całkiem uprzejmie że nie jest od tego by pomagać ludziom…
    (o tym co dzieje się w polityce i tv wolę nie rozmawiać)
    Ale tak na serio w relacjach międzyludzkich jest jakby lepiej – mniej nerwów, więcej uśmiechu i chęci bycia człowiekiem dla innego.
    Problem polega na tym że to co dla nas tutaj jest jak najbardziej normalne i oczywiste w Polsce wciąż jest czymś co zasługuje na pochwałę i wyróżnienie…

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Robert dzięki za ten komentarz! Bardzo fajnie poczytac tak pozytywnego faceta i to, że spotkałeś się tutaj z taką ludzką życzliwością. Ja też sama nie mogę narzekać, mam swój spokój, swóją rodzine jest ok.
      Polska zawsze będzie dla mnie ważna i jak zawsze jestem jej orędownikiem, tak samo jak polskiej kultury czy języka. Czuję się Polka i nic tego nie zmieni. Myśle, że Ty też tak masz.
      A co do zmian, to najpierw ludzie muszą się zmienić, ich myślenie i mentalność niestety.

  • Ania

    Bardzo lubiłam Twój blog bo wydawało mi się, że jesteś obiektywna. Niestety ten wpis zadaje temu kłam. Wróciłam do Polski rok temu, nie, nie ze względu na Brexit ale jak słyszę opowieści moich przyjaciół, którzy tam zostali wiem,że dobrze zrobiłam. Nie wiem jak jest z kredytami w Anglii, wiem jak jest w Polsce i było dużo załatwiania, papierologii, ale widząc ile bloków, domów stawia się dookoła chyba nie jest tak źle…, a mam koleżankę Angielkę która wzięła kredyt na dom, mają jedno dziecko a z drugim chcą poczekać bo jak pójdzie na macierzyński to nie będzie jej stać na spłatę kredytu, oboje pracują.
    Dużo słyszałam jak po Brexicie Anglicy zwracali uwagę Polakom ze rozmawiają po polsku w miejscu publicznym, pytali co tutaj jeszcze robią, czemu się nie pakują i nie wracają do Polski? Myślę, że skutki wyjścia dopiero będą odczuwalne, zwłaszcza po ostatnich wyborach, gdzie Anglicy znowu strzelili sobie w kolano. I może trzeba zacząć przejmować się polityka bo jej skutki każdy z nas wcześniej czy później odczuje.
    Co do szkół to na pewno taniej jest w Anglii, chociaż ubrania z logo szkoły już do tanich nie należą, Ale w Polsce też już jest lepiej, pamiętam jakie było moje zaskoczenie gdy w szkole córki nie musiałam kupować podręczników tylko wypożyczyłam je ze szkoły, wiadomo jak bardzo zniszczy musze odkupic podręcznik ale już nie musiałam kupować calego zestawu.A i było przy tym zamieszania, kłótni jak to my, Polacy ale ja to traktuję jako folklor :)) U synka w przedszkolu była składka po 80 zl. na przybory i koniec. Płace za obiady ale myśle ze sa duuuzoo zdrowsze i smaczniejsze od tych podawanych w angielskich stołówkach. W Anglii mieszkałam na wsi, mieliśmy mała ale fajna szkołe, niestety zaraz na poczatku naszej przygody ze szkoła odeszła dyrektorka, zastapił ją dyrektor z innej, pełnil funkcje dyrektora w dwoch szkolach, po paru miesiacach zrezygnował i szkola została bez dyrektora, bylo blisko konca roku wiec jakos dotrwalismy ale juz opinia szkoly popsula sie i rodzice przepisywali dzieci do innych szkol, bylo ich za malo wiec łączono klasy, w jednej klasie było ponad 30 dzieci a nadal tylko 2 nauczycieli. Dobrze, ze wracaliśmy bo na pewno czekałaby nas przeprowadzka w poszukiwaniu lepszej szkoły. Także wszędzie są plusy i minusy.
    Za multikolorowość Anglia i inne kraje Europy już płacą wysoką cenę. Nie jestem rasistką , w Anglii zostawiłam przyjaciół z RPA i znajomych z Ghany ale bezradność Europejczyków względem ataków terrorystycznych mnie przeraża.
    Oczywiście tęsknię za uśmiechem, otwartością Anglików, za tym że stoją w kolejkach i nie kombinują, za kawiarniami, cenami ubrań, placami zabaw, łatwiejszym dostępem do wszystkiego, i jeszcze paroma rzeczami ale nie bedę wymieniac bo i tak rozprawkę tu napisałam :)). Ale nie żałuję, zwłaszcza dzisiaj jak przyniosłam 2kg. pachnących, słodkich truskawek za 12 zł. :)).
    Będę do Ciebie zagladać bo lubię Twój blog tylko może czasami przychylniej spójrz na swoją ojczyznę :)). Nie słuchaj do końca co mówią rodacy w UK czy w telewizji. A i jak znasz sposób na darmowe wejściówki do ZOO w Anglii to daj znać.
    Pozdrawiam

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      hej Aniu. Fajnie, że zabrałaś głos w dyskusji.

      Aniu piszesz, że zaglądasz tu często więc pewnie jesteś jedną z tych osób, które dobrze wiedzą, że kto jak kto, ale ja jestem pierwszą i najgłośniejszą Polką w UK. Zawsze i wszędzie bronię polskiej kultury i języka, aktywnie działam w polskiej szkole, zajmuję się promocją szeroko rozumianej polskości, reklamuję polska literaturę. Nie podoba mi się polska polityka i o tym będę mówić jeśli ktoś zapyta. Ale naprawdę moje oko i serce zawsze jest przychylnie skierowane na moja ojczyznę.

      Myślałam o tej wysokiej cenie za bezpieczeństwo, o której wspomniałaś. Niestety na zmiany polityczno radykalne nie mamy większego wpływu, możemy mieć nadzieję, że uda nam się uchronić nasze rodziny przed atakami i teroryzmem. Poza tym ja nie chce żyć w strachu i nie mam zamiaru z tego powodu chować się i uciekać. Tego właśnie pragną terroryści, aby paraliżować ludzi przerażeniem. Ja tak nie będę żyła.

      A co do biletów do zoo, to widze, że Ty też jesteś marzycielką, może pewnego dnia takie rzeczy będa dla dzieci darmowe wszędzie. To przecież tak podstawowa rzecz, nasze dziedzictwo. Napisałam, że marzeniem każdej mamy to darmowy dostęp do komunikacji miejskiej i transportu kolejowego dla
      wszystkich dzieci, darmowe wejścia do muzeum, zoo czy opery. Darmowe
      leki i wizyty u dentysty. A w razie choroby dziecka, płatne urlopy
      chorobowe dla rodziców, którzy nie mogą iść do pracy w tym okresie. Wierzę, że Ty też masz takie matczyne marzenia.

      • Karolina John

        Hej Kat przy Twoich komentarzach to juz sie baaardzo pogubilam?!!! Raz sie nie interesujesz polityka, teraz sie interesujesz polityka polska? Bo skoro Ci sie nie podoba to chyba ja obserwujesz i cos o niej wiesz? Tak?
        Piszesz dlaczego nie Polska ( wszytkie marzenia mamy) ale teraz sie okazuje ze te marzenia tez nie sa spelnione w UK wiec sobie dumasz i ciagle marzysz ( ale Angli nie „obrazasz” i nie piszesz za tu sie zle mieszka bo mamy placa za bilety , przeszkola itp. Tylko w PL to jest nie do przyjecia…:) ) Ps lubie Twojego bloga czytac, ale taka uwaga jak juz wypowiadasz jakies zdanie na dany temat to go nie zmieniaj trz-krotnie zaleznie od tego z kim dyskutujesz na forum. Pozdrawiam

      • Daniel Rudjo

        No to jak to jest? Bilety do zoo są darmowe dla dzieci czy nie? Komunikacja miejska i pociągi dla dzieci za darmo czy nie? Płatne urlopy chorobowe w UK? Ty chyba jednak miałaś jakiś sen bo w rzeczywistości to tylko wzmianka o darmowych lekach i dentyście dla dziecka jest prawdą. Reszta to bzdury, które na początku próbowałaś przemycić jako dowód na wspaniałe życie w UK, a gdy ktoś ci to wypomniał, to zmieniłaś wersję na słodkie „marzenia każdej matki”. Czytają twój artykuł odnosi się wrażenie ze relacjonujesz ulgi jakie tutaj są a nie marzenia i to jest nie fair, bo ktoś kto tutaj jeszcze nie jest moze odnieść mylne wrazenie jak tu jest bajecznie. A prawda jest taka ze jest tu tylko DOBRZE. Nikt nie wspomni o tym ze w Polsce matka moze liczyc na 12 miesiecy urlopu macierzyńskiego w pełni płatnego!; w pełni płatnego zwolnienia ciązowego juz od pierwszych miesięcy ciązy – co daje juz 1,5 roku płatnego zwolnienia z pracy; a takze kolejnych 5 lat urolu wychowaczego, z którego mozna zawsze skorzystać kiedy zajdzie taka potrzeba. Tego tu nie ma. A pracując w wielu miejscach w anglii bardzo często napotykam się na debilny system warningów gdy np musisz wyjść z pracy bo dziecko w szkole się rozchorowało, albo gdy musisz zostać w domu (zalecenie GP) bo dziecko ma anginę i przepisany antybiotyk.

  • Radoslaw Radoslawski

    ejj serio? w pierwszym akapcie piszesz ‚nie przejmuje sie polityką’ i cośtam nie wprost że sie nią nie interesujesz, a potem całe mnóstwo kolejnych w których stwierdzasz co jest złe a co jest dobre… komentując właśnie o decyzjach politycznych. to sie nią przejmujesz czy k??? nie?

    bez kitu, takie słodkie pierdololo niewprost o tym że pis jest zły a anglia dobra, bo można jeść frytki z octem, napisać może każdy. Z tego co widzę jednak, zrozumieć jest bardzo trudno, że nawet te frytki z octem to jest mniej lub bardziej bezpośrednio związane właśnie z polityką i decyzjami które zapadły dziś, miesiac, rok lub nawet (w przypadku wlk Brytanii) 500 lat temu. Jeśli się tą polityka nie interesujesz i nie przejmujesz to spoko, lepiej dla świadomych wyborców, ale w takim razie nie wypowiadaj się na tematy czysto polityczne, bo to gwałci moje logiczne pojmowanie swiata i pachnie tanią propagandą.
    BTW chciałbym wierzyć, że nie jesteś z tych wyśmiewajacych Polaków za sandaly w skarpetach i klaskanie w samolocie – to postawiłoby kreskę nawet na ostatnim zdaniu o tak pięknej tolerancji Anglików… no bo przecież wcale Ci to nie przeszkadza…?

  • Beata Mioduszewska

    Mieszkałam w Londynie ponad 5 lat. Szkoda, że niestety przedszkole naszego synka nie było darmowe. Wróciłam do pracy bo bardzo chciałam, ale zdecydowana większość mojej wypłaty szła właśnie na przedszkole, po opłaceniu metra na dojazdy do pracy niewiele zostawało na koncie 😉 Przerażona byłam gdy kolega został pobity w autobusie przez Murzynów bo zaśmiał się w nieodpowiednim momencie. Nie podobało mi się, że policja rozstawia na stacjach metra wykrywacze metalu i każe przez nie przechodzić nastolatkom szukając noże (a mieszkałam w stosunkowo bezpiecznej dzielnicy, mimo to 1 lub 2 razy w miesiącu takie akcje się odbywały). To w Londynie właśnie pierwszy (i na razie ostatni) raz zostałam okradziona, i to w pracy! Fakt czasami tęskno mi do szumu tego miasta, ale cieszę się że teraz mieszkam na małej wsi w Szwajcarii ( a kredyt na dom będę spłacać do końca życia 😉 ) Ps. Życie w Londynie też jest drogie 😉

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Warto może szukac czegos poza stolicą, wtedy ponoć taniej trochę, chociażby za domy i wynajem:)

  • https://www.wesellerka.pl wesellerka

    Totalnie rozumiem osoby, które nie planują powrotu, bo tak, jak mówisz, w Polsce po prostu życie jest droższe. Ja w UK mieszkam od dwóch lat, ale oprócz sytuacji finansowej, wcale nie najgorszej, tęsknię za Polską, za rodziną i przyjaciółmi, dlatego wracam na koniec roku. Bynajmniej nie przez Brexit.
    Podoba mi się w Anglii też to, że ludzie nie oceniają innych, tak jak Polacy. Tutaj, każdy ma gdzieś, co akurat nosisz i jak wyglądasz. W Polsce zjadą cię od góry do dołu.

  • http://womaninthemirroruk.blogspot.co.uk/ Joanna N

    Właśnie najsmutniejsze jest to, że wiele osób tak naprawę nie zdaje sobie zupełnie sprawy za czym głosowało. Dopiero teraz gdy ceny w sklepach idą w górę,na wycieczkę zagraniczną już nie tak łatwo pojechać, zagraniczne firmy rozważają przeniesienie produkcji do innych krajów UE, a wyborcze obietnice sprzed Brexitu okazały się totalnym kłamstwem …niektórzy budzą się z refleksją, że popełnili błąd. Na razie nie planuję powrotu, ale uważnie śledzę po brexitową sytuację i szybujący w dół kurs funta :(

  • http://www.ontheisland.pl/ Marysia | On the Island

    Wielka Brytania ma coś w sobie magicznego i przyciągającego. Kiedy gdzieś jedziemy odkrywam piękne zakątki Wielkiej Brytanii i zachwycam się krajobrazami i czesto… pogodą tak… angielską pogodą – pełną słońca i bezchmurnego nieba :) Bo tu też jest piękna pogoda wbrew stereotypom 😉

    Polskę kocham i zawsze bedzie moim krajem z którego pochodzę, tam mam rodzinę, przyjaciół, kawał przeszłości którą zostawiłam, ale tutaj jest inaczej, bardziej bezstresowo, przyjacielsko i to właśnie tu tworzę swoją przyszłość. Po prostu znalazłam chyba swoje miejsce na ziemi 😉
    Pozdrowienia z Bham :)

  • Agnieszka Domańska

    A ja Cie doskonale rozumiem. 3 lata temu zarzekalam sie, ze nie chce sie wyprowadzac z kraju. „Przeciez nie jest tu tak zle” mowilam, „jestesmy w Europie, co tak lepszego moze byc za granica?”. Kilka miesiecy los nas rzucil pod Londyn. Teraz mijaja 3 lata jak tu mieszkamy i tez nie wyobrazam sobie powrotu. Tu, w Anglii, jest NORMALNIE. Tak po prostu. Dopiero jak tu sie przyjezdza to sie zaczyna rozumiec co to oznacza, to „normalnie”. Normalna, ludzka uprzejmosc lekarzy, normalny brak patrzenia na kazdego jak na zlodzieja, normalny usmiech i zyczliwosc w kolejce, normalny brak oceny mnie i calego mojego zycia na podstawie koloru wlosow. Potem tylko utwierdzalam sie w przekonaniu, ze to tu chcemy zyc: normalne przedszkola, gdzie katar nie dyskwalifikuje dziecka na 2 tygodnie z zajec, a deszcz nie przeszkadza w wyjsciu na plac zabaw. Normalni lekarze w szpitalu dzieciecym, ktorzy znieczulaja dlon mojego maluszka przed pobraniem krwi. Normalny rodzinny, ktory przy byle pierdole nie wypisuje trzeciego z rzedu antybiotyku. Normalne ceny zywnosci, ktore pozwalaja spokojnie zyc. Normalny pracodawca, ktory nie traktuje Cie z gory jak oszusta… dlugo by wymieniac. To sa drobiazgi, na ktore sklada sie codzienne zycie. I oczywiscie: i tu i tu mozna trafic na przyjemna i nieprzyjemna pania w banku, na swietnego lekarza z powolania i na konowala, na pielegniarke ktora sie doksztalca i ma wszystko w dupie. Ale jakos tutaj ten pesymistyczny scenariusz zdarza sie rzadziej. Za kazdym razem gdy wracam do Polski spotyka mnie jakies zadziwienie, absurd goni absurd. Pani sekretarka nie wie, ze istnieje bankowosc elektroniczna. Niemowle jedzie za darmo, ale musi miec bilet zerowy a miejscowke przydzielaja po drugiej stronie przedzialu, niz mama. Dziecko co prawda do lekarza przyjete „moze zostanie” gdy jest nagla potrzeba, ale recepcjonistka sie nie zajaknie, ze najpierw mamy 2.5 godziny czekac w kolejce. A szwagier opowiada o przedszkolach z salami bez okien, gdzie dzieci na dworzu spedzaja 25 minut tygodniowo „bo jesien”. I kto nie moeszkal troche tutaj nie zrozumie moim zdaniem. Bo to niby nie sa konkretne przyklady, niby takie tam anegdotki… a jednak sprawiaja, ze wlos mi sie na rekach jezy na mysl o powrocie…
    Ps. Mam syna epileptyka, komentujacych uprasza sie o powstrzymanie sie przed bzdurnymi komentarzami pt „gp tp tylko paracetamol umie tu przepisac”.

  • http://mamaw.uk Kat Nems

    Dlatego w tekście podkreśliłam, że to są marzenia każdego rodzica.

  • https://tesko.biz/ Tesko.biz

    Można się spierać z tym wpisem. W Krakowie, czy Warszawie zarobki to 1/2 zarobków w Europie, a koszta 1/4 mniejsze. Jak to się mówi wszystko zależy od perspektywy. Wsie w Polsce pamięają jeszcze PRL, tak samo miasta >50 tyś osób. No, ale też nie można przesadzać 4% wzrostu pkb co roku da nam za 40 lat 1/2 pkb Anglii, a koszta zawsze będą mniejsze ze względu na położenie na Polski. Wiadomo teaz oprócz 3 miast – Wrocław, Wawa i Kraków to bida, ale perspektywy na kolejne 70 lat mamy na pewno lepsze.

Close