Macierzyństwo

na piechotę

Połowa lutego mrozi nam ręcę, a my jak na złość zgubiliśmy jedną rękawiczkę. Tej mojej to oczywiście nie przeszkadza. Mam wrażenie, że ona nie odczuwa zimna, całymi dniami chodzi boso bez skarpet, pije zimną wodę i ciężko ją sprowadzić do domu po spacerze. Mogłaby wcale nie nosić czapki, ale od czasu do czasu srogi palec przypomina, aby zasunąć ją na czerwone uszy.

Wyszliśmy dziś na chwilę, odwiedziliśmy miejscowe koty, mleczarza zbierającego puste butelki, położną i sąsiadkę. Ta moja dostała teczkę z książkami i targała ją za sobą niczym wór z prezentami świątecznymi. Jej ulubionym słowiem ostatnio stało się dobitne noł, więc o pomocy nie było mowy. I tak na piechotę w tempie żółwia udało nam się jakoś dotrzeć do domu.

Zasnęła dziś wcześnie, wtulona w Minni na poduszce, z tyłkiem do góry i policzkiem mokrym od śliny. A ja patrzę na te zdjęcia jednym okiem śpiącym i dopiero teraz widzę, jak ona mi wyrosła.

 

 

 

 

 

 

  • Jeszcze jak wyrosła!… Toż to szok!
    Reeeeety, jak ja sobie przypomniałam te angielskie ulice! Takimi przecież identycznymi prawie chodziliśmy na spacery z Williamem, od kiedy skończył 10 miesięcy do 3 lat… Takie długie, długie spacery, w każdą pogodę, i mijaliśmy te wszystkie drzwi (podobnie jak Ty mam do drzwi słabość), i czytaliśmy nazwy wielorodzinnych domów. Do parku tędy, do spożywczego tędy, do większego spożywczego, do większego parku… Czasem ładowałam do spacerówki prowiant i koc, i znikaliśmy na kilka godzin… Tak mi się na wspominki wzięło 🙂 Uściski, Arbuzico Droga! 🙂
    P.S. Jak u Was z mową?

    • :)))))))))))))) dziękuję za tyle pozytywnej energii:)
      mowa mowa..
      zabieram sie do tego postu od pół roku:) nawet miałam super tytuł- dwujęzyczność roczniaka i tak spisywałam, zapamiętywałam, aby napisac jakieś spójne podsumowanie, że pół rogu mineło, a ja nadal nie ogarniam mowy Sary.
      w tym momencie swojego życia mówi zdecydowanie więcej po angielsku, wybiera te łatwiejsze słowa angielskie, niz ich polskie trudniejsze odpowiedniki. rozumie w obu językach i nie ma żadnego problemu w przestawianiu się pomiędzy językami.
      zaczyna mieszać, aczkolwiek nie buduje jeszcze zdań, co najwyzej: "do mummy".
      zadziwia mnie co troche nowym i tego jak wszystko rozumie. ale to pewnie każdy rodzic jest tak zafascynowany swoim dzieckiem,:))
      a co u Was?:))
      Twój mały geniusz juz nobla zdobył?:))

  • Iza

    Pięknie napisalas – jak zwykle, a corenka sliczna i rzeczywiscie duza pannica:-)
    Pozdrawiam obie panienki!

  • Chętnie napiłabym się mleka ze szkła a nie z kartonu. 😉

Close