Emigracja, Podróże

dom Polska

Emigracja ma to do siebie, że traci się połowę życia i tyle samo dostaje się w zamian. Tym sposobem ja zyskałam drugi dom i dziś ciężko mi powiedzieć, czy podróż do Polski to powrót do domu. Wszystko co kiedyś miałam dziś zamknięte jest w moim pokoju, a gdy otwieram do niego drzwi okazuje się, że czas stanął tam w miejscu.


Wszystkie miejsca gdzie niegdyś chodziłam dziś jakby inne, obce, nie czekają na mnie. Moje miasto nabrało kolorów i dawne blokowisko nie przypomina tego, które ja pamiętam. Park jakby wypiękniał, ulice jakby większe, a na nich ani jednej osoby, którą rozpoznałabym z widzenia.

Wczoraj wróciliśmy do domu ze wspomnieniem babci i dziadka, z milionem zdjęć, walizką pełną prezentów do ścian, które się do nas uśmiechają, a jutro do pracy…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Teskniłyśmy 🙂

  • Anonimowy

    Wraca pani już do pracy?

    • tak wracam.
      skończyłam macierzyński i mam możliwość wrócić do pracy na kilka dni w tygodniu na początek.
      więc wracam:)

  • Tak to jest, że w miejscu mało co stoi:) Ja też nie poznaję niektórych miejsc w mieście moim:)

    A jak Sara zniosła lot samolotem? Niebawem chcę się wybrać z Alą do Bristolu do rodziny i zastanawiam się jak ta moja mała i jak ja sobie z tym poradzimy.

    • Sara leciała już 4 razy samolotem i za każdym razem wszystko było ok. pół lotu spała, pół lotu bawiła się. ja miałam wrażenie, że ona nie zauważyła, że leciała. spokojnie, bez problemu, bez marudzenia, płaczu. było idealnie. myślę, że nie masz się co martwić o córkę, jestem pewna, że będzie zaciekawiona wszystkim,
      to ja się bardziej denerwowałam.

  • Meg

    Ja wyprowadziłam się 200km od "domu" i już powoli zapominam jak tam jest, jak się tam żyje. Teraz DOM mam w nowym miejscu. Tu mam męża i dziecko, no i dom z kawałkiem trawnika. Czasami tęsknię, ale dobrze mi tu, gdzie jestem.

  • dom jest tam, gdzie czujesz, że to dom 🙂

  • Witaj znów:)
    Nas tez trochę nie było, między innymi z powodu lotu do Polski:)
    Ja w swoim rodzinnym mieście nie mieszkam już ładnych parę lat i cięzko mi powiedzieć, że wracam do siebie. Zawsze będę miała sentyment do tego miasta, do tych miejsc, które tak dobrze znam z dzieciństwa i wczesnej młodości. Część z nich niestety odnaleźć mogę już tylko we wspomnieniach. Przestałam rozpoznawać ludzi, których przecież widziałam ostatnio lata temu, a że dom rodziców jest mały, to nie czeka na mnie mój dawny pokój, ani mój dawny kąt. Mój dom jest teraz tutaj, w Anglii. I mimo tęsknoty jest mi tu dobrze:)

  • Ja się wyprowadziłam od rodziców już dawno co prawda, ale tylko 50 km od nich. I chyba ta odległość była za mała, żeby za mną zatęsknili, bo zaraz po moim wyjściu za mąż, zlikwidowali mój pokój;) Wcześniej mnie to nie ruszało, ale teraz, jak jest Filip, przydałby się mi tam własny kąt;)

  • ja nie wyobrażam sobie przeprowadzki do innego kraju. Podziwiam, bo wiem, że nie wytrzymałabym.

  • Ja również sie wyprowadziłam i mieszkam od pół roku w Londynie. Ostatnio byłam w Polsce i miałam te same odczucia, wszystko się zmienia w niesamowitym tempie, gdy wchodzę do swojego starego pokoju to tak jakby czas stanął tam w miejscu 🙂 piękny blog,

    pozdrawiam
    Monika

    http://www.moonczi.blogspot.com

  • Fajnie że w naszej blogosferze świat nie ma granic 🙂 dobrze was znowu widzieć! :*

  • Kiedy wchodzę do mojego pokoju w rodzinnym domu mam wrażenie, że nic się nie zmieniło i nadal jestem tą nastolatką bez opamiętania zakochaną w Pink Floyd :). Piękne czasy 🙂

    A bloki mieszkalne chyba w całej Polsce są w jednakowych kolorkach ;).

  • Wszystko się zmienia, jak jadę do domu rodziców to okolica za każdym razem wygląda inaczej. Ale w moim pokoju nic się nie zmienia:)

  • Anonimowy

    No wreszcie jestescie! 🙂 Juz sie martwilam co z wami 🙂 Tez podzielam twoje uczucia, ja wyprowadzilam sie z malego miasteczka na Mazurach do " dużego" miasta Poznania, a stamtąd do UK. Za kazdym razem jak wracam w rodzinne stronny czuję sie dziwne, obco, nie na miejscu. Nikogo nie rozpoznaje na ulicach, nie mam tam juz znajomych, a i samo miasteczko bardzo sie zmieniło i nie jest juz tym, ktore pamiętam z dzieciństwa. Smutne ale prawdziwe. Pozdrowienia, dobrze ze juz jestescie z powrotem! 🙂 Martyna

  • Ja nawet juz nie mam swojego pokoju 😉 ale mimo wszystko fajnie jest odwiedzić stare śmieci. http://www.modniezwozkiem.co.uk

  • Emigracja ma swoje plusy i minusy, jednak tęsknota to największy minus i nie da się tego niczym zapełnić.
    Pozdrawiam.

  • Mam podobne odczucia kiedy wracam w rodzinne strony 😉 z tym, że ja mieszkam w Polsce ale na drugim końcu 🙂

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

  • Anonimowy

    Świetny blog.
    Dziękuję za madre teksty i kilka rad z UK
    pozdrawiam, B

    • proszę bardzo i polecam się na przyszłość:)

Close