build a bear
Macierzyństwo, Moda

Build a Bear / Zrób sobie misia- czyli o sklepie, który podbija dziecięce serca

Ktoś miał genialny pomysł na biznes. Recepta była prosta, wziąć najbardziej znaną i lubianą zabawkę dla dzieci i dorobić do niej ideologię, której żadne dziecko nie będzie się mogło oprzeć. Zdawać by się mogło, że to tylko miś, maskotka, kurzołap, ale za tym całym pluszowym biznesem stoi ponadczasowe dziecięce marzenie. I to właśnie tę ideologię, doznanie, satysfakcję i frajdę można kupić w sklepach Build a Bear- Workshop.

Nasz miś jest prezentem urodzinowym. I tak właśnie sobie wyobrażam zakupy w tym sklepie, wyjątkowe, na specjalne okazje, rzadkie, ale za to bardzo ważne. Bo po pierwsze, częste zakupy w tym sklepie sprawiają, że ta cała magia tworzenia misia staje się zwyczajną nutyną, powszednieje i przestaje być atrakcyjna dla dzieci. A po drugie koszt takiego misia jest dosyć spory. W zależności od tego, którą maskotkę wybierzemy to zapłacimy około 10-30 funtów za sztukę. Cena zalezy od wielkości miśka i jego rodaju. Chyba jedynie zabawki z Walt Disney Store i te robione ręcznie mogą równać się z cenami w Bulid a Bear. Do kosztów zakupów misia trzeba doliczyć koszt dodatków do niego. A dodatków jest sporo i zaczynają się one już na etapie budowania misia, a kończą na opakowaniu końcowym.

Zakupy w tym sklepie zaczynają się od wyboru pustej maskotki. Jest ona jeszcze niewypchana, można do pustego środka maskotki włożyć rękę i zobaczyć jak wygląda skóra maskotki. Myślę, że dla dzieci to ciekawe przeżycie. Misiów do wyboru jest dosyć sporo, a wraz z nowymi dziecięcymi trendami, co sezon pojawiają się nowe. I tak można kupić maskotki Trolli, kucyków Pony, Elsy i Any, postaci z Gwiezdnych Wojen czy małe Minionki.

build a bear

build a bear

Wybór tego jedynego jest trudny, ale kiedy już wybierzemy odpowiedniego misia, musimy podejść do miejsca, w którym z pomocą obsługi sklepu, wypchamy naszą maskotkę. W sklepie gdzie akurat robiliśmy zakupy, dziecko ma możliwość naciskać stopą urządzenie dozujące puch do środka zabawki.  Oprócz samego podstawowego wypchania puchem, które jest w cenie, mamy możliwość również dokupienia dodatków, aby spersonalizować misia.

Na etapie wypychania misia możemy wybrać jego zapach. Element pachnący to koszt około 2 funtów. My wybraliśmy zapach lawendy, bo ja naiwnie wierzę, że działa ona usypiająco, ale do wyboru były też zapach truskawkowy, borówkowy, waty cukrowej czy czekolady. Do wyboru mamy również serce misia, które może być albo bijące, albo zwykłe satynowe. Po jego wybraniu dziecko ma możliwość umieszczenia go w środku misia.

Kolejnym dodatkiem, na który możemy się zdecydować to element mówiący w misiu. Możemy samodzielnie nagrać wiadomość, którą miś będzie powtarzał lub wybrać coś z gotowych nagrań proponowanych przez sklep. Koszt takiej atrakcji to 5 funtów.

build a bear

Kiedy nasz miś jest już wypchany i gotowy możemy w sklepie dokupić do niego ubranka, buty, akcesoria i co tam sobie wymarzymy. Wybór jest przeogromny, dlatego warto, dużo wcześniej ustalić z dzieckiem ile dodatków kupicie i czy są one niezbędne. Bo może się okazać, że sam miś, bez dodatkowego ubranka będzie wystarczający. Koszt dodatków to od 2 futów za opaskę, 5 funtów koszulkę i 7 funtów za sukienkę. Oczywiście podobnie wyglądają ceny chłopięcych akcesoriów.

build a bear

Ostatnią rzeczą przed udaniem się do kasy jest skanowanie misia, nadanie mu imienia i wydrukowanie certyfikatu narodzin. W takich dokumencie znajdzie się data narodzin misia, jego waga, wzrost i kolor oczu, a także informacja kto jest właścicielem miśka. Wszystko to robimy na komputerach w sklepie i zajmuje to dosłownie trzy minuty. Później zostaje już tylko udanie się do kasy, zapakowanie misia w charakterystyczne kartonowe pudło i zabranie go do domu z nadzieją, że dziecku za szybko nie znudzi się nowy domownik.

Za naszego misia zapłaciłam w sumie 33 funty (maskotka+ zapach+ opaska+ buty+ koszulka+ zwykle serce+ brak nagrania głosowego+ podstawowe opakowanie). Nie wiem czy to dużo czy mało, dla nas w sam raz. Nie wiem także czy szczęście można kupić, ale radość na pewno 🙂

 

  • Agata

    Mamy, znamy, ale przyznaje, ze jeszcze tam Potworkow nie wzielam, bo te misiaki to skarboneczki bez dna… 😉

    • Zgadzam się, że to jest jednak większy wydatek zwłaszcza jeśli dzieco chce dobrać do misia inne gadżety. U nas to raczej prezent jednorazowy.

  • Jak nic zbiją miliony. Znakomity pomysł na biznes. Dzieci są perfekcjonistami w manipulowaniu rodzicami, więc nic tylko zabrać tam dziecko tuż po wypłacie i nie ma wypłaty 😉 A na poważnie – zapraszam do mnie – dziś ruszył blog 😉

    • Powodenia z blogiem w takim razie, dużo weny życzę!

  • W Smyku od wielu, wielu lat też jest taka możliwość. Miś wychodzi z własnym paszportem i ubrankiem. Jak byłam mała to o takim marzyłam. 🙂

Close