44
Emigracja, Podróże

Chodź, pokażę Ci Londyn

Londyn to styl życia- tak mawiają niektórzy i może mają rację, kto ich tam wie. Do samego centrum mam około czterdziestu minut pociągiem, to wcale nie tak dużo biorąc pod uwagę, że w tym czasie można dopić kawę kupioną na stacji i przeczytać całą darmową gazetę pozostawioną przez kogoś, kto siedział tu przede mną. Albo można wziąć taksówkę, w której uroczy kierowca nazwie cię Darling i zostawisz mu resztę, tych kilka funtów, które i tak dzisiaj nie starczą ci na nic.

Londyn jest ogromny, niczym plan filmowy, po którym możesz się przejść, rozpoznając miejsca z filmów i ulubionych seriali. Możesz nawet wyglądać jak aktor słynny, ale i tak nikogo to nie interesuje. Tak samo jak to, czy masz na sobie piżamę odprowadzając swoje dzieci do szkoły i wałki na włosach. Znam dziewczyny, które większość życia chodzą w klapkach, niezależnie od pory roku i ilości opadów na dworze. Są w tym wszystkim bardzo szczęśliwe, nie zawracają sobie głowy czapeczkami na główkach niemowlaków i swoją nadwagą. Ja czasami zerkam na młode Hinduski w tych swoim kolorowych sukniach i zastanawiam się, dlaczego my Europejczycy jesteśmy tacy szarzy. Czasami ktoś w czerwonych butach stanie obok, rzuci mi się w oczy fluorescencyjna kurtka, jakaś żółta koszula mignie, gdy wejdę do banku, jakaś namiastka różu na ustach tej pani obok i to by było na tyle z malowania świata w poniedziałkowy poranek.

IMG_2624

Mówią, że w Londynie nie da się zgubić, że rewelacyjna komunikacja miejska zapewnia przepływ ludzi tak sprawnie, że zakłócić go może tylko jakiś atak czy wybuch bomby lub dwóch. Ale o to nie trzeba się martwić za często, tak przynajmniej mówią w Nowym Scotland Yardzie. Ostatnio widziałam królewskiego gwardzistę, który próbował zachować stoicki spokój, gdy grupa dzieci w mundurkach szkolnych z krawatami, próbowała go rozśmieszyć. Ale to jeszcze nic. Widzieliście kiedyś takiego gwardzistę w momencie, kiedy drętwieje mu noga? Wiecie co on wtedy robi? Tupie! Tupie tak mocno i głośno, nogą odzianą w żelazny but o ziemię, że koń mógłby się przestraszyć. Kiedyś widziałam innego gwardzistę, któremu ta ogromna, czarna czapa spadła na oczy, zatrzymując się mu na nosie. Nie wiem, co on wtedy widział, ale domyślam się, że nie chciałby zobaczyć siebie. Nazywają tę czapę bearskin, a ja chcę wierzyć, że to imitacja i podróbka, a nie prawdziwa skóra niedźwiedzia.

12

W Londynie znajduje się tysiąc barów, pubów i restauracji. Tysiąc i trochę, jeśli mam być dokładna. Ale kiedy tu przyjechałam, to nic tradycyjnego mi nie smakowało i najbardziej tęskniłam za polskim chlebem i białym serem. A później człowiek się przyzwyczaja i przestaje narzekać przy stole, że to nie smakuje, że Anglicy nie umieją gotować, że własnej kuchni nie mają. Najdziwniejszą rzeczą, jaką próbowałam tutaj, to jajka w occie, nie pamiętam jednak ich smaku, bo plułam nimi dalej, niż wzrok sięga. Ale przynajmniej mogę odhaczyć jedną z rzeczy z listy, które chcę zrobić przed śmiercią.

Mówią, że angielskie piwa to legenda, chociaż to się chyba bardziej tyczy angielskich pubów, które swoim klimatem mogą upić każdego. Chociaż, co ja tam wiem o piwach, ja, która spić się może jabłkowym ciderem, jedynie patrząc na niego. Ale za to swojego czasu interesowały mnie nazwy angielskich barów i powiem szczerze, że te najlepsze, to muszą mieć króla, albo chociaż koronę w nazwie. Inaczej, to lepiej nie wchodzić do środka. No, chyba że jakiś pub nazywa się Palec Biskupa, Wór Gwoździ czy Głowa Konia to można do nich zajrzeć z ciekawości lub z chęci spróbowania tradycyjnego fish and chip. Koniecznie z octem i solą, bo inaczej to się nie liczy i trzeba próbować jeszcze raz.

7

Mówią, że w Londynie jest wszystko i że można być tu każdym, kim się tylko zapragnie. Ja tam wolę być sobą, chociaż przyznam, że jak się wystroję w Primarku, to ledwo mnie poznać. Myślę, że można tu kupić wszystko i szkoda tylko, że tak dużo rzeczy się tu marnuje. W życiu nie widziałam tyle wyrzucanego jedzenia, tyle ubrań, zabawek na wysypiskach śmieci. Lubię bardzo secondhandy, markety, gdzie można za grosze kupić stół, kołyskę czy cukierniczkę z odzysku. Takie przedmioty z duszą, którym dajemy drugie życie. To prawie jak drugie życie emigranta za granicą, chociaż ciężko powiedzieć, czy jest ono z odzysku także.

Wiecie, że Londyn nigdy nie zasypia, łuna świateł nad miastem jest tak ogromna, że trudno tu dojrzeć gwiazdy na niebie. Wieczorami człowiek zatraca się w czasie, który nie odróżnia dnia od nocy. Londyn jest drogi, szczególnie dla turystów, którzy przeliczają wszystko na swoją walutę. Pierwsza strefa Londynu, miejski raj dobrobytu, który oprócz mnóstwa atrakcji, odstrasza hałasem, cenami i zanieczyszczeniami. Nie wiem kto mieszka tu z wyboru, ale pewnie tacy, którzy nie mają nic do stracenia.

4

Słyszeliście pewnie, że najlepszym uczuciem na świecie jest śpiewanie w deszczu na londyńskich ulicach, oczywiście tańcząc pomiędzy kałużami z parasolem i melonikiem w ręku. Próbowałam i tego, goniąc córkę w rytm jej angielskiego humoru i nie jestem pewna, czy przypadkiem nie pomyliłam piosenek. Deszczu można mieć dosyć, wiem co mówię, poznałam każdą mokrą kroplę za kołnierzem i w dziurawych kaloszach. I naprawdę nie znam tu nikogo, kto nie tęskni za słońcem, o upałach celowo nie wspominam, aby nie zapeszczyć, bo do lata już tak niedaleko.

A o mgle słyszeliście? Nie o tej, która pół wieku temu zabiła w Londynie cztery tysiące osób, ale o tej mgle, która nad zimnym ranem wydobywa się spod ulic, studzienkami kanalizacyjnymi. Ta londyńska mgła to nic innego jak para, mleko unoszące się tuż nad ulicami, sprawiające, że stolica wygląda niczym krajobraz z baśni, albo przynajmniej z Harrego Pottera.

3

Jakbyście kiedyś myśleli o podróżach po świecie, zainwestujcie w bilet do Londynu, a obiecuję, że takiej różnorodności w jednym miejscu, nie ma nigdzie indziej. Multikulturować wychodzi tu oknami i można ją znaleźć w skrzynce na listy. Są tu tajskie salony piękności, wietnamskie sklepy z makaronem, norweskie bazary z rybami, portugalskie ostre sosy do kurczaka. Na ulicach pełno kenijskich wyrobów z bambusa, marakańską muzykę słuchać w głosnikach, brwi można sobie wyskubać indyjską metodą na sznurek, ognisty fryzjer z Syrii ogoli brodę za centa, a pielęgniarka z Filipin rozmasuje bolący kręgosłup. Chciałabym bardzo, ale niestety nie umiem rozpoznać połowy dialektów i języków, które słyszę w metrze każdego dnia. To naprawdę nie wstyd pomylić Chińczyka z Koreańczykiem, co innego kiedy nas Polaków mylą z Rosjanami, wtedy to od razu widać urażoną polską dumę i lecą kurwy na prawo i lewo.

Tolerancja i otwartość to właśnie Londyn. Z ramionami szerokimi tak bardzo, że pomieszczą wszystkich do kupy i dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem… Anglii. Zachęcam jednak do umiaru, bo tubylcom coraz bardziej to zaczyna przeszkadzać. A w kolejkach do koryta z benefitami coraz dłużej trzeba stać, a przecież nogi już nie za młode. Tak mówią, słyszałam ostatnio, o uszy się mi obiło.

Londyn to styl życia, tak mawiają niektórzy, ale sam sprawdź, ile w tym prawdy.

19

20

21

23

25

15

13

14

  • o chlopcu I

    Uwielbiam !!!! Jest dokładnie tak jak mówisz … czujesz się jak na planie filmowym :) i choć wyjeżdżam z Anglii obiecal sobie, ze do Londynu wrócę jako turystka … gdy moja córka przestanie płakać w metrze 😉

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Pozdrowienia dla córki w takim razie:)
      Ale coś wiem o tym, moja ma 3,5 roku i jeszcze nie była w metrze hahaha :)

  • http://siostrydajarade.blogspot.com/ Kasia Lorenc

    Piękne zdjęcia i wpis. Teraz jeszcze bardziej chciałabym pojechać do Londynu

  • http://zwyklejmatkiwzlotyiupadki.blogspot.com/ Zwykła Matka

    Bardzo ci dziękuję za tę wycieczkę :)
    Tym gwardzistom to ja współczuję i podziwiam ich wytrwałośc!

  • http://maciejwojtas.pl Maciej Wojtas

    Świetny wpis :) Widzę tu co najmniej kilka fajnych, nie tylko komediowych scen filmowych.

    Podoba mi się też ta filozofia:

    „Znam dziewczyny, które większość życia chodzą w klapkach, niezależnie od pory roku i ilości opadów na dworze. Są w tym wszystkim bardzo szczęśliwe, nie zawracają sobie głowy czapeczkami na główkach niemowlaków i swoją nadwagą. „

  • http://psychologiafotografii.pl/ Emilia Mańk

    Piękne miasto :)

  • Anna Zachariasiewicz

    Byłam w Londynie i nie trafiłam na ładną pogodę, przez co wszystko wydawało się bardziej ponure. Muszę przyznać, że na Twoich zdjęciach bardzo mi się podoba! :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Pewnego razu mój tato przyjechał zwiedzić Londyn i akurat w jedyny dzień, gdy mieliśmy zaplanowaną wycieczkę lało. Ale co się dziwić:)) Anglia!

  • http://www.travelmonologues.com/ Travel monologues..

    Niesamowity klimat tego posta przypomina mi właśnie wycieczki do Londynu! To całe zanurzenie się w inne kultury, dźwięki i zapachy :) Takie miasto, to w jakimś sensie styl życia, chociaż to samo można powiedzieć o Paryżu, Moskwie, Budapeszcie. Nie mniej jednak trzeba mu oddać jakiś mały ukłon, bo jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju :) Lubię tam wracać :) Pozdrawiam, A.

  • Justyna Nieczyporowska

    Chciałabym kiedyś tam pojechać i zobaczyć :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Musisz kiedyś zmienić na wkrótce:)

  • http://www.jablondyn.pl Wilk

    Bardzo fajny tekst. Przyjemnie zapoznać się czyimś spojrzeniem, nawet jeśli to odmienne zdanie.
    Tak, mam nieco odmienną opinię o Londynie. Mnie nie rzucił na kolana. Zgadzam się, że jego siła tkwi w niesamowitej mieszance kultur, języku, mentalności. Swoisty tygiel narodowościowy. To przybysze z całego Świata stanowią o jego sile. Nieważne kiedy i skąd przybyli, ale wprowadzili urozmaicenie. Inaczej Londyn byłby nudny, bezbarwny i zacofany mentalnie jak większość Anglii. Anglicy niewiele się tutaj przyczynili do sukcesu, ale zdają się o tym zapominać.
    Nie znam bardziej sklasowanego społeczeństwa niż angielskie. Podziały społeczne są tu bardzo wyraźne i wciąż mocno przestrzegane. Dziwne, że w kraju w którym wiele się mówi o równości, te podziały są tak zasiedziałe. Ale za słowami przysłowia – nie ta krowa daje najwięcej mleka, która najgłośniej ryczy.
    Dla mnie największym zaskoczeniem było zastane na ulicach Londynu prostactwo, nie mylić z prostotą, wszechobecne przejawy codziennego chamstwa, ordynarność i wulgarność z jaką można się spotkać codziennie na ulicach, a przez nikogo nie piętnowane.
    Londyn jest brudny. Można powiedzieć, każde duże miasto jest brudne. Zgadza się, lecz Londyn jest zasyfiony. Początkowo łączyłem to z biegającymi po ulicach lisami, które roznoszą śmieci. Nie, to mentalność rodem ze średniowiecza i wyrzucanie każdego rodzaju śmieci na ulice, łącznie z pomyjami. Złośliwie można się zapytać – po co likwidowano rynsztoki, ponieważ chyba nie poczuję się zaskoczony kiedy pewnego dnia ujrzę właśnie wylewane na ulicę pomyje.
    W końcu Londyn to zwierzęce wręcz upadlanie się alkoholem. Żenujące i obleśne. Rzygający mężczyźni, rzygające kobiety. Jakby dopiero wczoraj odkryli alkohol. Piżamy, brudne porozciągane dresy, przetłuszczone strąki na głowie uznałbym zaś raczej za przejaw zapuszczenia niż wolności. Czym innym w moim przekonaniu jest swoboda, a czym innym zwykłe flejtuchostwo. Ale mogę się mylić.

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Dużo z tego co piszesz to prawda, bo ja często też spotykam się z takim niechlujstwem i brudem.
      Czasami się dziwię, że śmieci lataja po ulicy, że ktoś pijany wymiotuje na ulicy itp.
      Ale ja nie pozwalam, aby te rzeczy przesłoniły mi tego, co mi się tutaj podoba.
      Jeśli widzę ludzi w piżamach, z tłustymi włosami, śmierdzącymi, to po prostu nie zadaję się z nimi, jeśli uważam, że to nie denerwuje lub brzydzie.
      Ogólnie nie pozwalam, aby jakieś tam rzeczy, które nie mają dla mnie znaczenia determinowały świat w jakim żyje.

  • http://miniaturowa.pl/ Pani Miniaturowa

    Jestem dziwna… zawsze chciałam przyjechać do Anglii w celach turystycznych, ale naczytałam się, że „tam” się Polaków nie lubi i mam pewne obawy :/ Mają one w ogóle sens?

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Ja osobiście nie miałam sytuacji, w których czułam się nielubiana tylko dlatego, że jestem Polką.
      Anglicy nie lubia Szkotów już bardziej :)

  • http://savethemagicmoments.pl/ Save the Magic Moments

    Mieszkałam troszkę w LDN – kocham to miejsce, choć byłam wówczas sama i nie wytrzymałam. Wróciłam do kraju. Ale mam tam rodzinę i już faktycznie nie jestem w stanie zliczyć, ile razy to miasto odwiedzałam. Kocham je ciężką miłością. Ciężkimi wspomnieniami, ale i pięknymi. Tęsknie strasznie za Beniem, za Primarkiem, za śmierdzącymi pubami, cudownym ginem z tonikiem, Camden Town, moim ukochanym Convent Garden,a przede wszystkim spacerem wzdłuż Westminster. Nie było mnie tam już z 6 lat i na prawdę tęsknię. Z przyjemnością więc czytałam tekst, chłonąc ten klimat. I tak faktycznie, tam nikt nie patrzy krzywo na to, że inaczej wyglądasz, tam nikt nie może uwierzyć, że jesteś wykształcona i masz magistra, bo tam prawie nikt go nie ma. Tam latem chodzą w butach emu, a zimą w klapkach. Jest głośno, kolorowo i dumnie zarazem :)

  • Sylwia Antkowicz

    Uwielbiam klimat dużych miast. Coś chyba jest w tym kolorowym ubiorze. Moja koleżanka wyjechała do Londynu i teraz bardzo barwnie się ubiera – może podpatrzyła od Hindusek

  • http://memeczka.blogspot.com Martynosia

    Byłam kilka razy w Londynie i bardzo mi się podobało, nawet miałam fazę żeby się tam przeprowadzić, ale nie udało mi się przekonać drugiej połówki :( szkoda, bo to miasto, które ma mnóstwo do zaoferowania 😉

  • https://www.simplyhappy.pl simplyhappy

    Zgodzę się z tym co napisałaś, ale zgodzę się również z przedmówcami, że nie wszystko jest tu takie kolorowe. Londyn jednak ma w sobie to „coś” i każdemu polecam odwiedzenie tego miasta :)

  • http://kidaj.ad3.eu/ Andrzej Kidaj – kidaj.ad3.eu

    No kurcze, muszę się w końcu wybrać. Mam nadzieję, że do wakacji będę miał już Londyn zaliczony. Aparat specjalny na tę okazję już mam 😉

  • http://www.rykoszetka.com/ Rykoszetka o życiu w mieście

    Pięknie opisane miasto!

  • http://www.moneygrabbing.co.uk/ Radek Salak

    Jest co zobaczy polecam wszystkim. Ja do tej pory nie pobiłem rekordu chodzenia z Londynu 😉 Jak zaczniesz spacerować po Londynie nie zapomnij zainstalować sobie apkę sprawdzającą ile przeszedłeś.

  • http://www.zyleczki.com Ania

    Londyn jest na mojej liście do odwiedzenia 😉

Close