Macierzyństwo

nauka latania

Rzadko tutaj wylewam mój zachwyt nad postępami Sary i jakoś niespecjalnie mnie ruszają wyścigi umiejętnościowie jej rówieśników i nie mam parcia, aby była we wszystkim najlepsza i najpierwsza. Dla mnie i tak zawsze będzie naj, jak każde inne dziecko dla swoich rodziców. A ona i tak szuka tylko mojego poklasku, mojej aprobaty i zachwytu. Tylko moje zdanie i brawo brawo ma dla niej znaczenie. Na innych nie zwraca uwagi, obraca się na pięcie i odchodzi.

A chodzi od dziesięciu dniu. Patrzę na nią i szepczę pod nosem no dalej, dopinguję jej każdy krok, udaję, że nie bolą mnie jej upadki, czekam aż wróci.

Uciekanie przed nami za drzewo, wbieganie w ramiona na powitanie, tupnięcia w złości i nerwach, kroki na palcach, aby nie zbudzić nikogo wracając zbyt późno do domu. Chodzenie po piasku, po linie, po rozżarzonych węglach, tańczenie w deszczu, na trawie, na scenie, skakanie w klasy, do wody, na bungee, bieganie po złoto, do mety, za szczęściem.

Oby nigdy pod górkę i zawsze z biletem powrotnym do domu.

  • Kasiu, Ty tak pięknie potrafisz ubrać myśli w słowa, że chce się czytać więcej i więcej!
    Brawa wielkie dla Sary!

    • dziękuję za komplement! :))
      no obiecuję sobie co trochę, że będę więcej pisać, ale różnie bywa z czasem:)

  • moja gratulacje, zdolna Sara "przejdzie" swoj roczek! 🙂

  • Pieknie napisane, wzruszylam sie 🙂
    Gratulacje dla Was :*

  • Gartulacje!!! Zdolna macie corke:)
    Moj bombel jeszcze siedzi w brzuchu, ale lza sie kreci jak pomysle, ze za chwile bedzie biegac:)

  • Oh teraz to tylko za nią ganiać 😉 Za moją siostrzenicą nie nadąrzam! Nawet zdążyły już ucierpieć moje wody perfumowane, no ale cóż 😉 Sama jako dziecko nie byłam lepsza 😛

Close