Macierzyństwo

szkoła rodzena w UK- czyli antenatal classes

Długo zastanawiałam się na tym, czy warto iść do szkoły rodzenia. Bo z jednej strony moja położna zachęca mnie bardzo, koleżanki które były, także polecają. A z drugiej strony te dziewczyny, które nie były nigdy na szkole rodzenia mówią, że nie warto, bo przecież i tak nasze ciało przejmie górę i będzie wiedzieć co robić. Że przecież od wieków kobiety rodzą i nie muszą się tego uczyć, bo to jest tak samo naturalny proces jak oddychanie.

 

Ja sama od kiedy zaczęłam starania o dziecko codziennie czytam i kształcę się w dziecinie macierzyństwa. Nie popuszczam żadnej gazetce i ulotce dla ciężarnych i młodych mam. Czytam fora internetowe, blogi innych mam z podobnymi doświadczeniami, książki uczonych lekarzy, pediatrów, psychologów i poważnie zastanawiam się, czy ja coś nowego mogę jeszcze się dowiedzieć.
Ale mimo wszystko sobie myślę, że przecież nie zaszkodzi.
Nie muszę wszystkiego czego się tam dowiem brać za pewnik i jedyną prawdę, jedyną słuszną odpowiedź, a przecież mogę porównać moją wiedzę i wybrać to co uważam za ważne dla mnie.
Tak więc postanowiłam i zapisałam się na lekcje rodzenia!
Lekcje te odbywają się w moim szpitalu i będą prowadzone przez położne i lekarzy. Lekcjom towarzyszyć będzie wędrówka po salach porodowych i różne ćwiczenia praktyczne.
Szkoła rodzenia w UK jest darmowa i za te podstawowe zajęcia nie trzeba płacić.
W skład zajęć wchodzą 3 sesje:
1. Poród i środki przeciwbólowe
2. Poród i komplikacje porodowe, cesarskie cięcie i porody kleszczowe
3. Karmienie noworodka i opieka nad noworodkiem.
Oraz dodatkowo dla chętnych i spragnionych wiedzy, zajęcia odnośnie znieczulenia zewnątrzoponowego epiduralem.
Moje lekcje odbędą się w maju (mój 31-33 tydzień ciąży), w poniedziałki i mają trwać około 3 godzin każda sesja. Mogę zabrać ze sobą jedną osobę towarzyszącą.
A jakie Wy macie doświadczenia ze szkołą rodzenia?
Warto? Czy taka napalona, zafascynowana przyszła mama jak ja, może czegoś jeszcze się nauczyć?

Kolejne części artykuły szkoły rodzenia po angielsku:

szkoła rodzenia w UK, cz.1

szkoła rodzenia w UK, cz.2

szkoła rodzenia w UK, cz.3

  • Dokładnie jest jak piszesz! Ci którzy byli mówią, że warto, ci którzy nie byli- zaprzeczają i zapewniają, że bez tych lekcji równie dobrze zniosły poród.
    Też się nad tym zastanawiam. Za tydzień mam spotkanie z położną to zapytam o to:)

    Łóżeczko macie śliczne a Twój brzuszek jest przecudny!
    Pozdrawiam ciepło:)

    • dziękuję za miłe słówko i lecę do Ciebie na zwiady!

  • Zazdroszczę tej szkoły rodzenia, jak nawet gdybym chciała to nie mam na to czasu, gdyż jeszcze między czasie ogarniam szkołę :)) Ale fajnie, że masz taką możliwość 🙂 Mam nadzieję, że opiszesz swoje wrażenia 🙂

    Zapraszam do mnie 🙂

    • wiesz co, ja pracuje na dwa etaty, zajmuję się domem i też ledwo znajduję czas na relaks i inne przyjemności, ale…
      ale są priorytety i robię wszystko, aby znaleźć czas na rzeczy, które dziś, w tym momencie są dla mnie ważne.
      uważam, że te 3 wizyty, 3 godziny w tygodniu to naprawdę jest możliwe do wykonania.
      pozamieniałam się w pracy, poprzestawiałam mój grafik i stanę na głowie, aby w te poniedziałkowe majowe wieczory dotrzeć do szpitala.

  • Anonimowy

    Hej Domcia, z ciekawości- czym zajmujesz się zawodowo w UK na dwóch etatatch? Ja przyjechalałam tu kilka miesięcy temu, do meza, który ma prace i jakos nie mogę znaleźć pracy, pomimo wielu, wielu rozeslanych cv :/
    Justyna

    • w tygodniu pracuje w domu starców, na weekend w polskiej szkole

Close