Angielski Savoir Vivre
Emigracja

Angielski Savoir Vivre- czyli czego nie robić gdy królowa patrzy

Co kraj to obyczaj, chciałoby sie rzec. I rzeczywiście tak jest, że gdy przyjeżdzamy w nowe miejsce to można odczuć, że świat jakby obracał się tu dokoła innych zasad i przekonań. Ja osobiście bardzo lubię poznawać takie odmienne zachowania ludzkie, nie zawsze je rozumiem, czasami mnie śmieszą lub denerwują, ale zderzenie z nimi zawsze jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Angielski Savoir Vivre nie różni się jakoś znacznie od zasad dobrego wychowania, które są znane nam Polakom. Ja traktuję je jako kolejny element konieczny do poznania angielskiej kultury.

Sama żyję u boku Anglika, który z humorem i dystansem podchodzi do etykiety, ale nauczyłam się jednego. Nigdy, ale to przenigdy nie należy obrażać Zjednoczonego Królestwa, a w szczególności podważać wielkości Anglii i mylić ją ze Szkocją lub Walią. W starszym pokoleniu Anglików wciąż żyje silne przekonanie o wyjątkowości ich kraju i duma z wielu osiągnięć narodowych. Wielu z nich nadal pielęgnuje wspomnienia o wielkiej królowej, celebruje łyk herbaty z mlekiem i w sprzeczności z postępem zgadza się na brak prądu w łazienkach. Stereotypowy starszy pan w garniturze i meloniku ma niewiele wspólnego z dziejszym Anglikiem, którego spotkać można na londyńskich ulicach. Jednak maniery i dobre zachowanie w stylu angielskim są nadal w cenie i jeśli nie chce się być uznanym za ignoranta lub prostaka, to warto się z nimi zapoznać, gdy wybierzemy się na podwieczorek do królowej.

UŚMIECH I WSZYSTKO OK

W pierwszym okresie życia w Anglii, szokiem kulturowym było dla mnie to, że wszyscy się wszędzie mnie pytali Are you ok? Początkowo naiwnie myślałam, co za troskliwa koleżanka w pracy, co za zatroskana pani w sklepie z warzywami, co za współczujący listonosz i kelner mi się trafił. Ale szybko zostałam uświadomiona, że na wszystkie Everything all right? mam odpowiadać krótko z uśmiechem twierdząco i również troskliwo zarzucić na końcu and you?

Początkowo ten wszędobylski uśmiech wydawał mi się męczący, ale zrzucam to na bark polskiej marudzącej mentalności. Brakowało mi chyba tego ludzkiego narzekania, które u Anglików rzadko jest spotykane. Oni są bardziej dyplomatyczni i dyskretni z natury i nikomu nie przyszłoby tu do głowy przedłużać rozmowy narzekaniami na złą pracę czy spalone ciasto. Dzisiaj taki angielski uśmiech i to krótkie OK w urzędzie, na poczcie czy w banku potrafi poprawić mi nastrój.

 Photo credit: Thomas Hawk via Foter.com / CC BY-NC
Photo credit: Thomas Hawk via Foter.com / CC BY-NC

HOW DO YOU DO?

O mocy i znaczeniu tego angielskiego Jak się masz? dowiedziałam się bardzo szybko. Było to zaraz po moim pierwszym przylocie do Anglii, kiedy wychodząc z lotniska, obsługa sprawdzająca mój paszport, zapytała mnie How do you do? Ja oczywiście, jak to na osobę nasiąkniętą polskim entuzjazmem i szczerością, odpowidziałam, że zmęczona jestem podróżą, bagaże mam ciężkie, nie umiem znaleźć wózka, lot był spóźniony, ale jakoś sobie poradzę. W momencie, w którym kończyłam mój wywód zorientowałam się, że nikogo tak naprawdę nie obchodzi jak się mam, a swoją odpowiedzią wprawiłam w zdziwienie i zdenerowanie wszystkich czekających w kolejce za mną. Od tego momentu już dokładnie wiem, że na wszystkie pytania typu How are you? należy z uśmiechem odpowiadać: Thank you, fine, and you?

Wylewność nie należy do mocnych stron Anglików, szczególnie w sytuacjach oficjalnych powściągliwość i uprzejmość uważane są za uniwersalny sposób nawiązywania porozumienia. Chcąc przestrzegać angielskich zasad dobrego zachowania najlepiej w sytuacjach oficjalnych przytakiwać rozmówcy i zgadzać się z nim, gdy na przykład stwierdzi, że mamy dzisiaj piękną pogodę.

POGODA I TEMATY ZAKAZANE

Jest taka krótka niepisana zasada mówiąca, że jeśli nie wiesz jak zacząć rozmowę z Anglikiem, to zacznij ją od pogody. A wtedy możesz być pewna, że przełamanie lodów nastąpi ekspresowo. Ja szczerze mówiąc, nie mam pojęcia co oni w tej angielskiej pogodzie widzą, ani porządnego lata, ani białej zimy, więc o czym tu debatować. Jednak jeśli rozmowa o deszczu i błocie sprawi, że zabłyśniesz podczas rozmowy o pracę, to czemu nie.

Są jednak tematy, których nigdy nie powinno się podejmować przy stole i w sytuacjach oficjalnych. Tematami zakazanymi jest polityka i religia. Nawet nie próbuj wchodzić w te rejony, jeśli już musisz, rozmawiać trzymaj się tej pogody, o której wspomniałam wcześniej. Możesz spokojnie porozmawiać o sporcie, grze w golfa i o dobrym piwie. Nie próbuj jednk przekonywać Anglika, że jazda lewą stroną drogi, dwa krany i światła zapalane poprzez pociągnięcie sznurka to niewygodny przeżytek. Nie dyskutuj nad wyższością kilogramów nad funtami, litra nad pintem i stopniami celsjusza nad fahrenheitem.

A co najważniejsze w rozmowach, pamiętaj o dobrych manierach i zawsze używaj zwrotów grzecznościowych. Anglicy stosują je notorycznie i przy każdej okazji. I tak zwykłe proszę nabiera tutaj magicznej mocy, Can you do this for me, PLEASE; Would you like to come with me, PLEASE;  Stand up, PLEASE. Kilka razy w przeszłości zdarzyło mi się pominąc to słowo i wtedy moja prośba czy wypowiedź była odbierana jako niegrzeczna i wulgarna. Także, please, pamiętajcie o please i o thank you też nie zapominajcie.

lodon-rain

ZWRACANIE SIĘ PO IMIENIU

W Anglii powszechne i popularne jest zwracanie sie do wszystkich po imieniu. Nie ma tutaj naszego per Pan/Pani. W pracy do przełożonych mówi się po imieniu, do teściowej po imieniu. Ja do dziś mam z tym problem i często tworzę tak wypowiedź, aby tego bezpośredniego imienia jednak unikać.

W sytuacjach bardzo oficjalnych, zwracając się do obcego mężczyzny na ulicy możemy użyć Sir i zapytać go o pociąg, Sir, What time is the latest train to London. Dzieci w szkołach tytułują swoich nauczycieli Mr, Mrs dodając po tym nazwisko danego nauczyciela. W angielskich szkołach nie ma pana Jacka i pani Basi, jest natomiast Mrs Brown i Mr Howard.

WYJŚĆ PO ANGIELSKU

Wychodzenie po angielsku to nic innego jak wychodzenie bez informowania o swoim zamiarze. Nie żegnając się z nikim, nie zawracając innym głowy i nie przerywając innym gościny i zabawy. Opuszczamy towarzystwo bez szumu wokół siebie. Na naszym polskim gruncie ta zasada ni jak się ma do zasad dobrego wychowania i może haczyć o zachowanie niegrzeczne. I mi samej ciężko się do niej stosować, gdy muszę wyjść wcześniej z angielskiego wesela (swoją drogą angielskie wesele to temat na kolejny ogromny post), przyjęcia integracyjnego czy imprezy biznesowej.

Wychodzenie po angielsku świetnie nadaje sie na duże przyjęcia, bale i zgromadzenia, wtedy kiedy nasza nieobecność nie zostanie jakoś szczególnie odnotowana i nie zaburzy innym wieczoru. Nie ma potrzeby żegnać się z wszystkimi i ściągać na siebie uwagi gości. Jeśli już musimy to zrobić żegnamy się kiwnięciem głowy do osoby napotkanej w drzwiach.

TEA TIME czyli FIVE O’CLOCK!

Angielski zwyczaj picia popołudniowej herbaty sięga XIX wieku i jest do dziś ochoczo kontynuowany przez Anglików. Zaczęło się od głodnej księżnej Bedford, która nie mogąc to doczekać się wieczornego posiłku, kazała przygotowywać sobie, około godziny 17 herbatkę z małą przekąską, kanapeczką lub ciastkiem. Nie chcąc delektować się podwieczorkiem samotnie, zaczęła zapraszać do siebie innych wygłodniałych znajomych. I tak tea time lub jak kto woli five o’clock stał się popularny nie tylko na dworach, ale również w niższych sferach klasowych.

Dziś Anglicy mówiąc tea time często mają na myśli cały posiłek, późny obiad lub kolację. Do herbaty zawsze dodają mleko, czasami również cukier. Mleko łagodzi smak herbaty, ale Anglicy zazwyczaj parzą bardzo mocne napary z różnych rodzajów herbat.

Nie wypada odmawiać, jeśli ktoś zaproponuje nam herbatę i warto samemu proponować ten napój gościom, zwłaszcza tym angielskim, odwiedzającym nasze skromne progi.

angielska-herbata

GESTY I MOWA CIAŁA

Jest taka anegdota, mówiąca o tym, jak łatwo poznać obcokrajowca w angielskim pubie. To ten, który zamawiąjąc dwa piwa podnosi w stronę kelnera dwa palce. W Wielkiej Brytani ułożenie palców w literę V i pokazanie jej wnętrzem dłoni do siebie jest równoznaczne z przekleństwem Fuck You. Także obserwujcie ludzi w pubie, a dużo się dowiecie czytając im z palców.

W Anglii nie spotkamy się z całowaniem dłoni kobiet przez mężczyzn, tulenie się i całowanie na powitanie czy pożeganie również nie jest popularne w sytuacjach oficjalnych. Jeśli natomiast chcemy zacisnąć kciuki, aby życzyć komuś powodzenia krzyżujemy palec wskazujący i środkowy i mówimy fingers crossed.

ANGIELSKI HUMOR

O angielskim humorze mówi się, że jest dziwy i specyficzny, ale prawda jest taka, że Brytyjczycy potrafią się śmiać z samych siebie, nie cierpią natomiast, gdy robią to obcokrajowcy, wytykając im ich wady i przywary. W tym miejscu wypada mi zacytować jeden z popularniejszych żartów angielskich:

Dwóch mężczyzn w średnim wieku gra w golfa. W pewnej chwili obok pola golfowego przechodzi kondukt żałobny. Jeden z graczy odkłada na chwilę kij golfowy, zdejmuje czapkę. – Cóż to – dziwi się drugi – przerywa pan grę? – Proszę mi wybaczyć, ale, bądź co bądź, byliśmy 25 lat małżeństwem.

Humor angieski to także Charlie Chaplin i Monty Python, Benny Hill, Allo Allo, Czarna Żmija czy Hotel Zacisze. Anglicy potrafią stworzyć komedię z tematów pozornie nieśmiesznych, wyśmiewając tematy poważne jak śmierć, rozwód czy katastrofa. Humor brytyjski lubi nonsens, ironię, bywa szorstki i złośliwy. Anglicy lubią śmiać się z teściowych, mężów pantoflarzy, starych panien, grubasów i pijaków. Opowiadają kawały o Francuzach i Niemcach oraz Irlandczykach.

ALKOHOL I TOASTY

Do tego dopisałam kartki gratulacyjne, które są nieodłącznym elementem życia przeciętnego Anglika. Częstą praktyką spotykaną na Wyspach jest organizowanie i branie udziału w różnego rodzaju zabawach i przyjęciach integracyjnych pracowników i przełożonych, na które wypada chodzić. Nie odmawia się zaproszeń, a jeśli samemu się takie wyprawia należy zaproszenie wysłać z wyprzedzeniem do zainteresowanych. Świętuje się tu dosłownie wszystko, poczęcie i narodziny dziecka, każde urodziny, odejście z pracy lub przejście na emeryturę, wprowadzenie się do nowego domu. Każdy ma niepisany obowiązek obdarować swoich współpracowników kartkami z okazji świąt bożego narodzenia czy wielkiej nocy, podpisując się imieniem pod fabrycznie wydrukowanymi życzeniami.

Anglia dumna jest ze swoich pubów i barów, gdzie ponoć serwowane są najlepsze piwa na świecie. Spotykanie się w pubach ze swoim pracodawcą nie jest niczym dziwnym, bowiem Brytyjczycy potrafią oddzielić życie zawodowe od prywatnego. O upijaniu się do upadłego nikt nie wspomina, ale zasady zdrowego rozsądku podpowiadają, co należy w takich sytuacjach robić.

-.-

Ja jestem ciekawa z jakimi innymi zasadami dobrego wychowania przyszło się Wam zmierzyć na angielskim gruncie i czy zdarzyło Wam się zaliczyć gafę kulturową? Poza tym sobie myślę, że zawsze, niezależnie od sytuacji zostańmy sobą i uśmiechem nadrabiajmy resztę. A ten cały Savoir Vivre i dobre mianiery traktujmy z dystansem.

 

Photo credit: garryknight via Foter.com / CC BY

  • http://www.konfabula.pl/ Monika Kilijańska

    Mnie śmieszyło zawsze to rozradowanie jak podawałam cenę towaru (ja tam bym sie nie cieszyła) albo pytanie „Can I have burger, please?” – jakbym wielką łaskę robiła podając go 😉

  • http://www.madamegiussani.pl Madame Giussani

    Bardzo fajnie zebrane informacje. :) Nie wiedziałam, że Anglicy dodają mleko do herbaty, od zawsze wydawało mi się, że to rosyjski zwyczaj…

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      ja tutaj jestem dziwakiem, bo nie dodaje mleka do niczego:))

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Hehe, no przywołałaś masę wspomnień 😀
    Długo już mieszkasz w UK i w którym mieście? :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      8 lat już, chociaż sama nie wiem kiedy to minęło. mieszkam w okolicach Londynu.
      A Ty gdzie bywalas??

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        oo, to już jak miejscowa! 😀
        to powiedz mi co myślisz o brexicie i czy się go boisz?
        ja mieszkałam rok w Leeds :)

        • http://mamaw.uk Kat Nems

          czy sie boje? szczerze mowiac nie, ale jest mi przykro zwyczajnie.
          poza tym, wiem, ze wiekszosc anglikow nie ma pojecia za czym tak naprawde glosowala, niestety

          • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

            to trochę tak jak polacy głosujący na pisiory albo amerykanie na trupma :/

  • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

    Ech fajnie się to czyta :) Ja za tydzień lecę na Anglii na kilka dni więc będę miała okazje co nieco sprawdzić :):)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      mam nadzieje, ze pogoda dopiszę i spodoba Ci się to zimne i deszczowe miejsce.

      • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

        Na pogodę już nie liczę, ale Anglia spodoba mi się na pewno! Lubię tę surowość, :):)

  • http://www.travelmonologues.com/ Travel monologues..

    Świetny tekst! Zaliczyłam chyba wszystkie wtopy świata żyjąc w Anglii. Zgadzam się z tym, że Anglicy uważają, że żyją w centrum wszechświata i atencji innych. Do dziś twierdzę, że to oni jeżdżą po złej stronie, a suszarka w łazience jest najzwyczajniej potrzebna, a nie niebezpieczna!

    Chyba jakieś pół roku zeszło mi zanim przestałam przystawać na momencik, kiedy kolega z pracy rzucał zapytanie: How are you? Ja biedna chciałam mu odpowiedzieć i porozmawiać, a on najzwyczajniej w świecie szedł sobie dalej. Raz kiedyś szef z drugiego końca sali krzyknął z zapytaniem: ile osób pracuje przy tym projekcie, a koleżanka pokazała mu dwa palce, sama wiesz w jakim kierunku i zapadła niezrozumiała dla nas cisza. Później wszyscy płakali ze śmiechu i gratulowali jej odwagi!

    Co do angielskiego pubu, to czasami wręcz denerwował mnie fakt, że jak idę z koleżanką na drinka i pogadać, to nie mogłyśmy posiedzieć same, bo zawsze znalazł się jakiś Anglik z kolegami, którzy mieli dużo do powiedzenia i nie rozumieli, że nie mamy ochoty na ich towarzystwo. Miło sobie powspominać :) Pozdrawiam, A.

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      czemu wyjechałaś z Anglii? Czy to był tylko krótki epizot w Toim życiu??

      • http://www.travelmonologues.com/ Travel monologues..

        Spędziłam tam ponad dwa lata. Ale któregoś dnia obudziłam się sama, mało szczęśliwa i myślałam, że się uduszę. Znasz to uczucie? (oby nie!) I to w sumie nie chodziło o kraj, bo tam wcale najgorzej nie było:) P.s. W Polsce mimo wszystko studia kosztują trochę mniej niż w UK :)

        • http://mamaw.uk Kat Nems

          uczucie znam, ale wiem jak sobie z nim radzić:) swoją drogą fajny temat na kolejny post na blogu:)))
          a co do studiów, to warto się dobrze uczyć, wtedy można sie starać o stypendium naukowe i wtedy już całkiem tanio :)

    • http://www.ebookbook.pl/ E! Book Book

      A co to za dwa palce? 😀

  • Świat Krupci

    Super post :) bardzo lekko i przyjemnie się go czyta :) co prawda nigdy nie byłam w Anglii, ale nigdy nie mów nigdy :) Pozdrawiam :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      dzięki za miłe słówko! zapraszam w takim razie na tę herbatkę z mleczkiem;)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Jak widać co kraj, to obyczaj :) Choć muszę przyznać, ze akurat to wychodzenie po angielsku nawet w Polsce dość często mi się zdarza – i uważam to za bardzo praktyczny „wynalazek” 😉

  • Iwona Gogulska

    Fajny wpis, lubię czytać takie ciekawostki. Z tym pytaniem „jak się czujesz”, to coś podobnego zauważyłam też we Francji.

  • http://blondeinnegro.blogspot.co.uk Blonde in Negro

    Mieszkam w Anglii ponad 8 lat… Na początku wszystko mnie dziwiło czasem bawiło… to jak w imie bezpieczeństwa utrudniają sobie życie, jak potrafia być beztroscy ( nie przyjde do pracy bo moj pies jest smutny)… Teraz juz sie nic mnie nie zdziwi, nic nie zaskoczy , przekonałam sie ,że Anglików nie ma co brać na logike;)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      o tak nieobecnosci w pracy i mentalnosc luzaków to jest ich cecha narodowa:))

  • Natalia Jaranowska

    To dobrze, że są tacy wyluzowani i nie biorą wszystkiego aż tak na poważnie. W moim domu, Nowej Zelandii jest podobna mentalność, w końcu łączy nas Królowa Elżbieta :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      wow, fajne miejsce do życia. fajne czy tylko mam takie wrażenie??

      • Natalia Jaranowska

        Kiedy zaciśniesz zęby na kilka lat i już w końcu przebrniesz przez wizy i pozwolenia o pracę, to moim zdaniem nie ma na świecie lepszego :)

        • http://mamaw.uk Kat Nems

          chyba ten okres poczatkowy zawsze wyglada tak samo, niezaleznie w jakim miejscu na emigracji sie znajdujemy. mialam podobnie z zyciem w Anglii, poczatek bardzo smutny, ciezki, ale pozniej urosly mi skrzydla!

  • http://miniaturowa.pl/ Pani Miniaturowa

    Ja mam brzydki zwyczaj wychodzenia po angielsku „zewsząd”. Muszę się pilnować, by się pożegnać ze wszystkimi, bo zdarzało mi się „ewakuować” tak, że gospodarze mnie z korytarza zgarniali pytaniem gdzie ja się wybieram 😀 Chodzi mi oczywiście o małe imprezy, takie kameralne, gdzie brak jednej osoby bije po oczach. Nie mam pojęcia czemu tak robię, może to z domu wyniesione, bo u nas w rodzinnym domu nie było jakiejś rozbudowanej komunikacji „witam-żegnam”. Tylko gości, czy dalszą rodzinę się extra witało i żegnało, ale tak członków rodziny (rodzice, siostra)….nah wlazłeś to spoko, idziesz to wio! Pewnie jakiś psycholog lub socjolog miałby z nami niezły ubaw obserwując „brak komunikacji” w domu :)

  • http://www.zycie.me/ Karola Franieczek | Życie Me

    Świetnie zebrane.
    Też kiedyś na luźno rzucone pytanie „How are you” zaczęłam wywód pt. jak, co i dlaczego, a mój rozmówca dziwnie mi się przyglądał. 😀 Na szczęście po wszystkim mnie uświadomił.

  • http://blog.ad3.eu/ Andrzej Kidaj – blog.ad3.eu

    Herbata z mlekiem znana jest u nas jako bawarka – moim zdaniem fuj.
    Za to słyszałem, że dla Anglika „fuj” to herbata z cytryną :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      rzeczywiscie, malo kto tu pije i zna herbate z miodem i cytryna.:)))
      ja sie nie spotkalam, oni to chyba traktuja jako lekarstwo na grype ewentualnie:))

    • http://damapikowa.pl Dama Pik

      w pewnych kręgach w Polsce wierzy się, że od bawarki rosną cycki 😉

  • Weronika Woźniak

    Jak dla mnie „how are you?” i odpowiadanie „I’m fine, thank you, and you?” nie jest niczym, bo nie lubie odpowiadac obcym co u mnie, bo wiem, ze nawet w Polsce jesli ktos zapyta jak sie mam to raczej z grzecznosci niz ciekawosci (nie mowie tu o dewotach szukajacych sensacji -jestem z malej wioski, wiem o czym mowie :D). A co do proszenia i przepraszania za wszystko to może Polacy powinni sie nauczyc? Wielu jest Polakow, ktorzy za przepuszczenie wi drzwiach sklepu nawet nie spojrza, juz o jakims „dziekuje” nie wspominajac. A co zabawne, ja sie juz tak przyzwyczailam do tego ich dziekowania, ze jak teraz przepuszczam kogos na chodniku i ten ktos mi nie podziękuje, to zdarza mi sie marudzic pod nosem „jasne, nie ma za co” 😀 jednak, co czesto widze, Anglicy rzadko zwracaja na siebie uwage, gdy musza kogos wyminac. Na spacery ide z wozkiem i jeszcze jednym dzieckiem u boku i czesto zdarza sie tak, ze zajmujemy caly chodnik, w zaleznosci od jego szerokosci. A ze moj maly towarzysz u boku raz biegnie, raz czlapie z nogi na noge.. i czesto jest tak, ze dopiero gdy sie odwroce to widzę, ze ktos idzie za mna od jakiegos czasu, choc nie poprosi o ptrzepuszczenie. :)
    A no i co mi sie po czesci podoba to to, ze Anglicy sa otwarci. Na przykład wychodzac na spacer z psem czy dzieckiem mozna byc pewnym, ze ktos sie zatrzyma zeby pozachwycac sie naszym czworonogiem lub powiedziec jakie to nasze dziecko jest grzeczne i madre. :)

  • http://www.zolzazkitka.pl Zołza z kitką

    To fakt, kartki okolicznościowe są na Wyspach na każdą okazję! I dla każdego: dla wnuczka, męża, narzeczonego, bratanka, siostrzenicy.

    Mimo różnic kulturowych, mnie Anglia urzekła. Tak naprawdę, mogłabym tu nawet zamieszkać 😉

  • http://wolnymkrokiem.pl Agnieszka Ilnicka

    Największy problem miałabym na pewno z angielskim wychodzeniem – nie mieści mi się to po prostu w głowie :)

    • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

      A ja tak włąśnie robię. W Polsce :)

      • http://mamaw.uk Kat Nems

        a ja zalezy haha:))

  • 4kajko

    Świetny tekst 😉 bardzo lubię Anglików ich kulturę a już w szczególności pogodę. Humoru im nie można odmówić 😀

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      <3 thank you:)

  • http://www.ebookbook.pl/ E! Book Book

    Przepiękny blog i fantastyczny wpis. Od lat jestem zafascynowana Anglią, mimo, ze nigdy nie miałam okazji tam być. Pociąga mnie ich kultura, historia, obyczaje. Czuję, że odnalazłabym się tam, mimo wiecznie brzydkiej pogody. Podejście Anglików do swojego kraju, o którym piszesz, ich stosunek do rozmówców, tradycji itd jest godne podziwu. Myślę, że my Polacy, powinnśmy się od nich uczyć :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      kochana, dziekuję za komentarz, zapraszam ponownie, mam nadzieje, ze cos jeszcze dla siebie znajdziesz w moich skromnych progach:)

  • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

    A jaka jest teraz pogoda w UK? Bo się wybieram na dniach :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      dziś bardzo ciepło, ale niestety deszczowo

  • janielka

    Piękne zdjęcia i pięknie napisane. Miłego dnia

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      podziękowała!

  • http://mamaw.uk Kat Nems

    Postaram się nie przestać, choć nie ukrywam są momenty zwątpienia, czy blog idzie w dobrym kierunku, które teksty publikowac, jakie tematy poruszać. dziękuję za miłe słówko:)pozdrawiam ciepło!

  • Justyna Walczak

    Czekam na wpis o angielskich weselach!
    Sama pracowałam przy obsłudze kilku (posh) i jestem ciekawa jakie są Twoje obserwacje :)

  • Aleksandra Kujałowicz

    Bardzo, bardzo fajny wpis! Serio nie ma prądu w łazienkach?! :)

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      serio serio, i masz dwa krany z ziemna i ciepla woda OSOBNO, i swiatlo zapalasz przez pociagniecie sznurka zwisajacego z sufitu:))
      przyjedz, sama sie przekonasz! :)

  • Pingback: Trzy angielskie słowa, które musisz poznać, aby przeżyć w UK - Mama w UK - blog o życiu w UK()