14
Macierzyństwo

dlaczego dzieci zmieniają nasz świat

Znam takich, którzy uparcie od lat twierdzą, że pojawienie się dziecka w ich życiu nic nie zmieniło. Że przecież nadal podróżują szybkim autem. Na wycieczki w góry co sezon, nadal wychodzą napić się wódki w piątek po pracy, nadal żyją tak jak przed dzieckiem. Znam takich, którzy nieporuszeni rodzicielstwem wychodzą z domu na podbój świata, zarabiają wciąż tyle samo, urlop trzymając na czarną godzinę. Oddają się swoim pasjom z takim samym oddaniem jak przed. Znam takich, którzy nie dzielą życia na dwie części, dziecko nie było dla nich powodem, aby zmieniać cokolwiek. Ale ja im nie wierzę, ani trochę.

Taki ranek, leżmy razem w łóżku, nie wiem dokładnie kiedy ta moja przyszła do mnie, przespałam ten moment jak wkradła się pod moja przestrzeń ciepłą, czułam chyba zimno jej stopy na mym udzie, ale nie jestem pewna, mogła być to ręka. Więc leżymy jak śledzie w tym łóżku, patrzymy na okno, za którym jeszcze nic nie widać i nagle ona przybliża twarz swoja do mojej i mówi, że chce mleko. Wstajemy, na boso zakradamy się do lodówki, w świetle jej środka widzę wyciagnięte ręce po butelkę. Pije, wydając przy tym dźwięki zadowolenia. Kładzie pustą butlę na stoliku, wdrapuje mi się na kolana, przybliża swoją twarz do mojej i mówi, że mnie kocha. Nie wracamy już do łóżka, tak zaczyna się nasz dzień, słońce za moment wzejdzie, obudzi się reszta świata.

Szykuję się do pracy, miałam wyprasować białą koszulę, ale nie umiałam jej znaleźć, więc ta w paski też może być. Spodnie ledwo na guzik zapinam, szukam w komodzie cielistych rajstop, które do tych butów nowych. Szybko do lustra, oczy podkreślam kredką, usta szminką. Ta mała stoi obok, naśladuje każdy mój ruch, włosy czesze niewidzialnym grzebieniem kiedy i ja moje zaplatam w warkocze. Muszę oddać jej kroplę moich perfum i policzki różem opruszyć. Stoimy więc w tej łazience i robimy się na bóstwo, jeszcze tylko płaszcz, torebka i szal, bo dziś zimno. Jestem gotowa do wyjścia, ta moja mała podchodzi do mnie, wtula się w moje nogi i mówi: mamo, wróć!

Zamykam za sobą drzwi jedne, drugie otwieram na podbój świata. Te kilka godzin dziennie, kiedy jestem kimś więcej niż jej mamą. Ta moja nie widzi mnie kiedy wzbudzam respekt, pomagam, nauczam, tłumaczę, ściskam dłonie, karmię, zabawiam i wspomagam innych. Nie ma pojęcia, że na chwilę staję się panią Kasią, koleżanką od plotek, dziewczyną do pomocy, opiekunką, pracownikiem miesiąca. I tylko jej zdjęcie w portfelu przypomina mi, że mam wrócić do domu przez zmrokiem.

W drodze powrotnej wstępuję do sklepu, nie mamy mleka na jutro, a jej ulubione ciastka też się kończą. Jest już późno, głośny płacz zamilkł godzinę temu, światła zgaszone, gary pomyte, aż szkoda brudzić kuchnię na kawałek chleba z pomidorem. Zdejmuję z siebie te okropne rajstopy, buty nowe rozchodziłam porządnie. Jeszcze zanim się położę, wchodzę do jej pokoju, widzę jej nogę zwisającą z łóżka, zaplątaną w pościel w myszkę miki. Ma spocone włosy, więc odkrywam ją trochę, najdelikatniej jak potrafię. Krokiem złodzieja wymykam się z pokoju, gdy ta przebudza się na sekundę, aby wyszeptać do mnie: już jesteś mamo?

Jestem i udaję się do łóżka, w którym obudzimy się rano we dwie i znów prześpię moment jak wkradnie się pod moją przestrzeń ciepłą i zawoła, że mamy kolejny piękny słoneczny dzień.

Dlaczego dzieci zmieniają nasz świat?

Nie wiem.

A Ty już wiesz?

  • https://www.blogger.com/profile/12488205048871417536 Andrzej

    Uwielbiam jak młoda przychodzi do mnie i się przytula, chociaż wie, że nie mam czasu bo pracuję.
    Albo chce, żeby ją uśpić (bardzo boli, kiedy naprawdę nie mogę, bo kończę projekt).
    Albo gdy zakłada spódniczkę i mówi, że będzie tańczyć z tatą.
    Albo częstuje mnie jakimś swoim smakołykiem.

    W zasadzie w to niewiele się w moim życiu zmieniło. Doszły w końcu preteksty, żeby jechać do zoo, iść na spacer czy plac zabaw i pobawić się w piaskownicy albo ulepić bałwana (mam nadzieję, że w tym roku w końcu się uda). I nikt mi nie powie, że zachowuję sie dziecinnie, zawsze mogę powiedzieć, że to dla młodej 😉

    • https://www.blogger.com/profile/11296978445014036601 Domcia

      i można bezkarnie po kałużach, co nie?

  • https://www.blogger.com/profile/01646610737585426414 Mala Bee

    coz moj swiat zostal podporzadkowany moim dzieciom – mi akurat to pasuje, one tak szybko rosną,mam nadzieje ze zdaze zrobic cala reszte, potem, kiedys…tam… tymczasem chlone ile moge :-)

  • https://www.blogger.com/profile/16678852924142158649 Agnieszka Myślecka-Iwaneczko

    Nie wiem może to jeszcze hormony…. Ale wzruszyłam się czytając… 😀 nie ma nic piekniejszego niż uśmiech dziecka na dzień dobry i nie ważne że jest dopiero 5 a budzik miał dzwonić 6.30… U mnie póki co jest dwumiesieczny bezzebny uśmiech… Ech nie mogę się doczekać kiedy usłyszę to magiczne "mamo"

    • https://www.blogger.com/profile/11296978445014036601 Domcia

      wybacz za to wzruszenie, kiedys ktos mi powiedzial, ze na poczatku bloga powinnam dac ostrzezenie, ze wzruszam:)))
      a z tym mamo to sie doczekasz, az bedziesz miec dosyc czasami haha:)

  • https://www.blogger.com/profile/04703122785476472773 Marzena K.

    Świetny post. Ślicznie piszesz Kasiu. Pani Kasiu 😉
    Mi dzieci przewróciły moje/nasze życie do góry nogami. Jesteśmy totalnie pod nie podporządkowani, nie da się inaczej, gdy jest sie za granicą samemu. Do kina chodzimy osobno, nie ma juz wspólnych wycieczek rowerowych albo chodzenia po górach, nie ma kolacji w restauracji. Nie ma też osobnych zajęć (typu siłownia, basen, tańce), które by nas na chwilę od domu i dzieci odciągnęły, bo też nie ma na to czasu, sił ani możliwości. Pracujemy na różne zmainy, żeby któreś zawsze było w domu z nimi, więc rzadko jest tak, że oboje mamy wieczór wolny, a skoro już mamy to wolimy go spędzić razem w naszym domu własnie, z naszymi dziećmi właśnie lub ze soba nawzajem. Odpoczywamy od dzieci w pracy, gdzie odpoczywać tak naprawdę się nie da. Ale cóż zrobić…
    Czy coś bym zmieniła? czy cofnęłabym czas? czy czegoś załuję?
    Absolutnie nie. Ja również uwielbiam tę buźkę zaspaną z roztrzepanymi na wszystkie strony wlosami, proszącą o kakao (uwielbiam o ile nie budzi mnie płaczem, co czasem sie zdarza), która włazi mi pod kołdrę, przytula i mówi, że znów śnił jej się słoń co pił wodę, haha. A nastepnie uwielbiam jak słyszę jak jej braciszek budzi się obok w pokoju i śpiewa na dzień dobry sam do siebie, za mały jeszcze żeby do mnie przytruptać. Za nic bym tego nie zmieniła.
    Czekam po prostu na moment aż podrosna i staną sie mniej od nas zależne. Wtedy można też na większą mete zacząć wracać do porzuconych na kilka lat wspólnych pasji :)

  • https://www.blogger.com/profile/01491322883552438283 Pani Domu

    Oj dzieci zmieniaja nasz swiat i to bardzo. Ja dziele moje zycie na okres przed i po porodzie. Porod byl wspanialy (domowy, w wodzie) ale pozniej to juz baardzo ciezko. Moj synek ma rok i to najciezszy rok w moim zyciu. Macierzynstwo jest bardzo ciezkie i nie raz myslalam sobie: jak fajnie bylo gdy nie bylo Kubusia. I nie raz mialam serdecznie dosyc nocnych placzow, lulania do snu przez 3 godziny, robienia po raz trzeci obiadu, bo tamten poprzedni nie smakowal, braku czasu dla siebie, ciaglego darcia buzi nie wiadomo o co. Denerwuje mnie jak mlode mamy mowia: Oh, macierzynstwo jest takie piekne. Nie lubie takiego idealizowania. Prawda jest taka, ze czasami po prostu ma sie dosyc wlasnego dziecka. Ale i tak sie je kocha : )

  • https://www.blogger.com/profile/00538153064786634411 Viola

    Cały czas mówiłam, że dziecko mnie nie zmieni…,że nic nie zmieni.
    Ale byłam naiwna! moje życzycie zmieniło się o 180 stopni.
    Kocham swoje obecne życie!! Kocham mojego małego synka, który co rano budzi mnie swoim uśmiechem! Nie wiem jak wyglądałoby moje życie bez niego.Mam nadzieje, że jego małe stupki nie będą jedynymi w moim, życiu.

  • http://www.280dni.com Kasia

    Wzrusz za wzruszem. Dobrze, że wróciłaś do pisania :* Dziecko zmienia bardzo dużo…