rzeczy, ktorych matka nie chce usłyszec o sobie
Macierzyństwo

7 rzeczy, których żadna matka nie chce usłyszeć o sobie

Czasami żałuję, że życie nie składa się z samych pochwał i słodkości. Myślałam, że z wiekiem krytyka będzie mniej boleć. Myliłam się myśląc, że ta konstruktywna będzie działać jak zapalnik do poprawy i pracy nad sobą.  Prawda jest taka, że każda kobieta, a w szczególności matka ma czułe punkty, które uderzone zmieniają ją w rozgniewaną lwicę. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że często to urażenie matczynej dumy, nie ma nic wspólnego w prawdą i z tym, jaką się jest mamą na co dzień. Czasami mam wrażenie, że my matki jesteśmy takie same w popełnianiu błędów i każda z nas musi przejśc taką sama drogę zanim przyjmie, że są one nieodłączym elementem rodzicielstwa.

RZECZY, KTÓRYCH ŻADNA MATKA NIE CHCE USŁYSZEĆ O SOBIE

Nie dajesz sobie rady z tym dzieckiem, pozwalasz mu na za wiele, wchodzi ci na głowę, terroryzuje cały dom, nie umiesz się nim porządnie zająć.

Musiałabym być bardzo głupia, aby nie zauważyć, że są momenty, kiedy nie panuję nad hałasem w domu, kiedy płacz i złość kopana małą nogą w podłogę przerasta moją wytrzymałość. Musiałabym być wyjątkowo ślepa, aby nie widzieć, że chwilami bycie mamą mnie przytłacza, że ukrywam się w kącie ciszy od czasu do czasu, przed własnym dzieckiem, którego mam dosyć.

Ignorantką bym musiała być, aby nie zwracać uwagi na zmęczenie ramion, głowę pękającą od krzyków, mleko rozlane na kanapę, pełny koszt na śmieci i brak czasu na jego opróżnienie. Przypominanie mi o tym na każdym kroku nie jest dobrym pomysłem. Dużo ciekawszym wyjściem z sytuacji, byłoby pokazanie mi jak sobie świetnie radzisz w przypadku histerii własnego dziecka. Chętnie wezmę przykład, nauczę sie nowych technik panowania nad huraganem.

-.-

Musisz być bardziej zorganizowana, bardziej się starać,  niektórzy mają czwórkę dzieci, żyją samotnie, pracują na dwa etaty, jedzą tylko chleb z masłem i dają radę.

Nie znoszę porównań do innych matek, bo co one wiedzą o nas i życiu z nami. Nie działają na mnie teksty, że komuś jest gorzej lub lepiej, a w moim egoistycznym rozumowaniu tylko to co moje jest dla mnie najważniejsze. Nie boli mnie innych cierpienie, mimo, że czasem bardzo współczuję. Nie chcę mieć lepiej, tylko dlatego, że inni mają, a dlatego, że ja tego chcę. Czasami jestem zbyt surowa wobec siebie i chciałabym zbyt wiele na raz. Zamiast wytykać mi moją nieporadność życiową, brak organizacji, wpadnij czasem do mnie, pomóż lub zabierz mi dziekco na spacer, huśtawki, a wtedy udowodnię ci, że organizacja zadań domowych jest moją mocną stroną.

-.-

To Twoja wina, że to dziecko jest takie głośne/nieśmiałe/energiczne/wstydliwe/powolne/niepokorne. To Twoja wina, że to dziecko jest takie, że to dziecko jest.

Oczywiście, że moja, stworzyłam je na swoje podobieństwo, o ile mi wiadomo jest z mojej krwi i kości. Do osiemnastki jestem za nie odpowiedzialna, a więc i za jego zachowanie również. Pewnie, że to moja wina, że krzyczy, gdy mu się coś zabiera, ja robię dokładnie to samo. Pewnie, że moja wina, że boi sie obcych i wstydzi się iść na rączki, dlaczego nie miałoby być wstydliwe? Moja wina, że płacze ze złości i zdenerwowania, ja też tak robię gdy tracę kontrolę nad moim małym światem. Zamiast krytykować dwulatka, zrozum, że wciąż się uczy, jak radzić sobie z emocjami w świecie tak dla niego niezrozumiałym.

-.-

Gdybyś tylko była mniej nerwowa, mniej krzyczała, mniej pracowała, mniej sprzątała i poświęcała mu więcej czasu,  to wyrośliby z niego ludzie.

Chciałabym przedłużyć dobę, dorobić sobie ręce, aby starczyło na wszystkie plany dnia codziennego. Może masz rację, że czasami mylę priorytety, ale robię to w dobrej sprawie, tak przynajmniej tłumaczę sobie, ten brak czasu na wygłupy na trawie. Chciałabym mniej krzyczeć i mniej się denerwować, bo wiem, że nikomu to nie służy. Obiecuję poprawę, a Ty wpadnij czasem na melisę i ciasto domowe, nie zostawiaj mnie samą w tych nerwach i stresie.

-.-

Jesteś nadopiekuńcza, za bardzo się martwisz i przejmujesz, rozpieszczasz je, dziecko musi popłakać, zranić się, musi go zaboleć, aby wiedziało, że żyje..

Jestem matką, moja rolą, tak długo jak żyję, jest chronienie potomstwa. To ewolucyjnie uzasadnione zachowanie, więc nie każ mi przestać się martwić, bo to silniejsze ode mnie. Zamiast tego, pomóż mi sprawić, aby dziecko było bezpieczne, by nie musiało płakać. Rozpieszczanie jest przywilejem dzieci, o ile zachowuje się w tym zdrowy rozsądek. Pamiętaj, że tuleniem i kochaniem nie da się rozpieścić, da się jedynie wychować na szczęśliwego, pewnego siebie człowieka.

-.-

Poświęciłaś zbyt wiele dla dziecka, straciłaś swoją kobiecość, odsunęłaś przyjaciół na drugi plan, zapomniałaś o hobby i innych rzeczach, które kiedyś były ważne.

Nie Tobie oceniać co musiałam poświęcić, aby zostać mamą i nic Ci do tego, co w moim życiu dzisiaj jest najważniejsze. Może i nie przypominam siebie sprzed lat, nie spotykam się z tyloma osobami na imprezach studenckich, może nie mam czasu na wszystkie przyjemności, jakim się oddawałam przed laty, ale to nie znaczy, że jest mi z tym źle. Nie oceniaj innych przez pryzmat Twoich pragnień i oczekiwań, ja nie jestem Tobą. Lepiej zaakceptuj to i zrozum, że pewnego dnia  możesz sam doświadczyć zmiany priorytetów.

-.-

Zaniedbałaś się, przytyłaś/schudłaś, zmarniałaś i już nie zależy Ci na sobie. Nie podkreślasz swoich atutów, nie inwestujesz w siebie, zapomniałaś, że Ty też masz potrzeby.

Dziękuję, że przypominasz mi, że mam prawo być sobą, że wśród tych kaszek, smoczków, zabawek grających muszę od czasu do czasu usłyszeć i swój głos wewnętrzny. Bo pora wziąć się za siebie, dziecko już chodzi, umie buty założyć i samo przez chwilę pobawić się pod stołem. To moment, aby zrobić coś dla siebie, dla kobiety, żony, kochanki, którą wciąż jestem, mimo, że ostatnio rzadko bywam. Dziekuję, że nie pozwalasz mi zapomnieć, że mam prawo się realizować, dbać o siebie, czuć się wciąż piękną, młodą i szaloną, jak wtedy gdy byłam tylko córką, a nie aż matką. Mimo, że prawda boli, dziekuję za nią.

 

IMG_5350

IMG_5547

  • Martyna Myszk

    Jak bardzo się z tobą zgadzam. W sumie wypisalas dokładnie wszystko to co ja czuję.wczoraj w samolocie moja 14 miesięczna córka po godzinie lotu zaczęła robić się marudna ale nie płakała i jakaś starsza elegancka pani zaczęła komentować ze sobie z dzieckiem nie radzę i jak ona miała dzieci to jak powiedziała cicho to były cicho. No myślałam że wybuchne. I tak lot samej z 3 dzieci to wyczyn a jeszcze będzie mi baba mówić że sobie nie radzę.

    • najlepsze są te porady od osób, które nie mają dzieci:) albo które nie były w podobnej sytuacji.
      a ten lot to byłas Ty sama i trójka dzieci?? wow, chylę czoła, ja z jedną miałam pełne portki ze strachu!

    • Magda

      Cóż znasz swoje dzieci to wiedziałaś że mogą być marudne ……..a czy i Tobie nie zdarza się komentować innych ludzi no przepraszam ale w K.K to bylas pierwsza do tego by inne kobiety krytykować….

  • Marzena K.

    Brawo Kasiu za ten tekst. Pod każdym względem jest prawdziwy. No może w jednym sie nie zgadzamy, ale to już mój problem, że jestem zbyt wrażliwa i empatyczna, i płaczę patrząc na biedę, tragedie innych małych istotek i mimowolnie porównuję je do swoich, do tego, w jakim dobrym miejscu i czasie sie urodziłam ja i moje dzieci. Ale pomimo tego, że miękka dupa ze mnie to myślę, że to pomaga mi dostrzegac i doceniać to co mam/y. Poza tym Twój tekst jest mistrzowski. Jak też nie cierpię krytyki, pouczań, porównywań do innych mam i tłamszenia moich potrzeb, zachować, mojego matkowania. Słowa Hanusi, która już wszystko rozumie odzwierciedlają, jaką mamą jestem, i tylko te słowa… „Ale Ty mamuś jestes kochana/dobra/sliczna…” nawet gdy mam zły humor, który staram sie ukryć, nawet gdy mam tłuste wlosy, podpochnięte od zmęczenia lub płaczu oczy…ona zawsze docienia mnie, moją pracę…
    Kaśka, wymiekam przy Tobie
    🙂

    • Marzena, Ty to mi zawsze tak napiszesz, że od razu mi lepiej i czuję sie doceniona! Dzieki!
      I to prawda, że w oczach naszych córek jesteśmy zawsze najpiękniejszymi królewnami!

  • Hm, daje do myślenia.
    Zwłaszcza facetowi.

    • nie często u mnie można spotkać mężczyzn, tym bardziej dziekuję za komentarz!

      • No i nic dziwnego bo raczej na blogi o dzieciach nie wchodzę 😉 Ale wpadłem bo tytuł był chwytliwy.

        Rzeczywiście niektóre z tych komentarzy rodzą się w mojej głowie gdy obserwuję warszawskie mamusie. Ale widzę teraz, że oceniać jest łatwo kiedy sam nie potrzebuję „technik panowania nad huraganem” 😉

  • Dzięki za super tekst. Przypomniał mi, że decyzja o trzymaniu się z dala od „cioć dobrych rad” jest jak najbardziej słuszna… Nie lubię takiego gadania, wolałabym -zresztą z tego co widzę podobnie Ty – żeby te ciocie podjęły konkretne pomocowe działania a nie ćwiczyły mięsień, którym jest język ^_^

    • mi się wydaje, że to się nigdy nie zmieni, taka ludzka mentalność, taka nadgorliwość niektórych, która często prowadzi do obliżenia własnej wartości.

      • Jak to leciało? Jeśli wydaje Ci się że masz depresję najpierw sprawdź, czy przypadkiem nie otaczają Cię idioci? 😀

  • eV

    Przykro takie coś usłyszeć, tak jak przykre są osoby, które to mówią. Życzę Ci jak najmniej kontaktu z nimi :).

    • ja już dzis jestem na etapie, że znam swoja wartość, wiem co chcę robić, wiem jak chcę wychować dziecko. dziś już opinia innych nie sprawia, że spać nie moge. nabrałam dystansu do wszystkiego. tak jest duzo prościej

      • eV

        No to pozostaje tylko pogratulować 🙂

  • Małgorzata Michnowicz

    Daje do myślenia, nie tylko tym, którzy mają dzieci, ale też tym, którzy ich nie mają. Trzeba się zastanowić zanim się kogoś skrytykuje.

  • Najłatwiej jest innym, stojącym z boku, porównywać nieustannie, krytykować i widzieć tylko to, co złe… w dodatku w ich mniemaniu… Nie znoszę tego i zawsze stanowczo mówię temu nie.

  • Słodkie jesteście:) Łatwo jest oceniać innych, trudniej spojrzeć na samą siebie…

Close