angielska szkola
Emigracja

Wysłałam dziecko do angielskiej szkoły, ale tego się nie spodziewałam…

Mija tydzień, od kiedy ta moja mała chodzi do angielskiej szkoły, a ja sama wdrażam się w angielski system edukacyjny. Wakacje minęły tak szybko, że ostatni poniedziałek przypomniał mi, że to już pora! I dobrze, bo chyba powoli zapominałam jak to jest mieć pusty (i czysty) dom. Reception dla córki wybraliśmy już przed wakacjami, kilka wizyt w samej placówce, spotkania z nauczycielem i dyrektorem szkoły upewniły nas w przekonaniu, że to to.

Pierwszy września nie przywitał nas dzwonkiem wzywającym na lekcje, gdyż nasza klasa (Year R) zaczynała dwa tygodnie później. Emocje rosły z oczekiwaniem, mundurek wisiał na drzwiach gotowy, worek na PE pękał z dumy, a sama córka przejęta nową panią od tygodnia bawiła się w szkołę, tylko i wyłącznie.  I gdy myślałam, że już jest wszystko dopięte na ostatni guzik i nic mnie nie dziwi, zaczęło się!

Wizyta nauczycieli w domu

Wizyta nauczycieli w domu dziecka jest czymś bardzo popularnym w Anglii i ma na celu obserwowanie i poznanie dziecka w jego własnym środowisku. Jest to również dobry moment, aby na spokojnie porozmawiać z nauczycielem prowadzącym i uprzedzić o ewentualnych problemach zdrowotnych dziecka, opowiedzieć o tym, co ono lubi, w czym jest dobre i co go uspokaja.

Na wizytę domową szykowaliśmy się od rana, a właściwie już w poprzedni wieczór wyszorowałam dom, a właściwie pokój i łazienkę, wywietrzyłam mieszkanie, wytarłam kurze i samą siebie zrobiłam na bóstwo. A co najważniejsze przygotowaliśmy córkę na spotkanie z gośćmi ze szkoły. Wizyta przebiegła wyśmienicie, gdyby nie to, że ta nasza mała przez cały czas chowała twarz w rękach i ani na sekundę nie pokazała się nauczycielkom. Nie ma to jak dobre pierwsze wrażenie, brawo córeczko!

Headteacher przy drzwiach

Pierwszy dzień szkoły, wczesny poranek, ubieranie się, mycie zębów i poranne mleko, a wszystko to w piętnaście minut, rekord. I tak wylądowaliśmy przed bramą szkoły dużo przed czasem. A tam niespodzianka, sama pani dyrektorka przywitała nas z uśmiechem. Myślałam, że źle zaparkowałam i to dlatego tak macha do mnie, abym może przestawiła auto, ale nie! Drugiego dnia to samo i dzień później także, czwartego się przyzwyczaiłam i już dziś mnie to nie dziwi.

I rzeczywiście tak w Anglii bywa, że bardzo często przy bramie wejściowej do szkoły stoi sam dyrektor lub inny nauczyciel i pilnuje, aby wszyscy uczniowie weszli bezpiecznie do budynku. Niesamowite.

Pierwszy tydzień tylko trzy godziny dziennie

Dzieci rozpoczynające naukę w angielskich szkołach bardzo często wprowadzane są w rutynę szkolną stopniowo. W wielu szkołach cały wrzesień przeznaczony jest na adaptację dzieci w nowym miejscu i może to wyglądać różnie w zależności od szkoły. W pierwszy tydzień września lekcje szkolne trwają zwykle tylko po trzy godziny dziennie, w małych grupach. Zwykle uczęszczają na nie tylko dzieci młodsze, urodzone w ostatnich miesiącach roku szkolnego, które dopiero co skończyły cztery lata. Kolejne tygodnie to zajęcia w szkole do przerwy obiadowej, dzieci kończą wtedy lekcje po godzinie 13. Całość klasy spotyka się dopiero w trzecim tygodniu września i zostaje w szkole na całe sześć godzin.

Świetne rozwiązanie dla dzieci młodszych, nieśmiałych, takich dla których szkoła to ogromny stres i tęsknota za mamą. Gorsze rozwiązanie dla pracujących rodziców, którzy nie mogą sobie pozwolić na tygodnie wolne od pracy.

Angielskie pismo ręczne

Dziecko idące do angielskiego Reception powinno umieć napisać swoje imię i liczyć do 20. Powinno też samodzielnie się rozebrać i ubrać oraz posługiwać się sztućcami. Takie wytyczne dostaliśmy ze szkoły przed rozpoczęciem roku szkolnego. Tak więc przez wakacje starannie ćwiczyliśmy te umiejętności. Mimo że córka wcześniej już umiała pisać swoje imię literami drukowanymi, to nie wystarczało. Jakie było moje zdziwienie, gdy pierwszy raz zobaczyłam tradycyjny sposób, w jaki uczy się dzieci, pisać w tutejszych szkołach. Fachowo nazywa się to CURSIVE WRITTING i jest problemem nie tylko dla dzieci, ale i rodziców, którzy spotykają się z tym pierwszy raz. Każda mała litera w angielskim alfabecie powinna rozpoczynać sie od dolnej lini, co w przyszłości pomaga uczniom łączyć wyrazy bez odrywania pióra od kartki i pisać płynnie. Sami zobaczcie, różnica niewielka przy literach e czy j, jednak litery v, n czy z wyglądają zupełnie inaczej.

angielskie pismo szkolne

Pada! Świetnie, wychodzimy na boisko!

Historie o angielskim zimnym chowie i hartowaniu dzieci znacie pewnie doskonale. I nic się w tej kwestii nie zmienia, nawet w wieku szkolnym. Wyjście na boisko szkolne, podczas przerwy czy lekcji wf są obowiązkowe, nawet podczas deszczu i chłodu. Należy jednak przygotować dziecku kalosze i kurtkę, które są przechowywane w szkolnych szafkach czy na wieszakach. Również podczas później jesieni i zimy, warto pamiętać o ubraniu dziecka w kompletny, zimowy mundurek szkolny. Sama często spotykam małe uczennice chodzące cały rok szkolny w skarpetkach do spódniczek. Aż mnie samą tyłek od zimna szczypie jak to widzę.

W tym miejscu muszę przytoczyć jeden z żartów, który zawsze mi się przypomina, gdy tylko mowa o hartowaniu angielskich dzieci:

– jak rozpoznać polskie dziecko latem, na placu zabaw?
– to to jedyne ubrane w czapkę, szalik i rękawiczki.

Wszy i gnidy

Mogłoby się wydawać, że we współczesnym świecie, gdzie poziom higieny jest na wysokim poziomie, problem wszawicy nie powinien istnieć. I tu się milicie! W angielskich szkołach wszy i gnidy są bardzo częstym zjawiskiem. Swojego czasu szkoły wysyłały nawet maile i wiadomości do rodziców ostrzegające o tym, że w szkole pojawiła się wszawica u jednego z uczniów. Można było dostać nawet ulotkę o sposobach radzenia sobie z gnidami we włosach i metodami zwalczania plagi. Coraz częściej jednak odchodzi się od takich informacji, gdyż informacje takie musiałyby być wysyłane zbyt często. Drugim powodem jest to, że wielu rodziców zbyt często, czysto zapobiegawczo stosuje płyny i szampony na wszy, nawet gdy nie ma ku temu powodów.

W aptekach i supermarketach można dostać wiele preparatów na wszy, poniżej kilka najpopularniejszych szamponów, odżywek i innych.

wszy w angielskich szkolach

Opłaty za nieobecność, a nawet więzienie

Wydawać by się mogło, że w szkole najważniejsza jest nauka, ale to nie do końca prawda. W angielskich szkołach najważniejsza jest frekwencja uczniów i obecności na lekcjach. Jeśli decydujesz się na edukację domową swojego dziecka, możesz się spodziewać listu z councilu, w którym zostaniesz poproszona o oświadczenie, że dziecko pobiera edukację domową. W przypadku takiego wezwania, masz 15 dni, aby udowodnić, że Twoje dziecko pobiera nauczanie prywatne. Jeśli tego nie zrobisz, możesz zostać ukarany grzywną pieniężną.

Podobnie rzecz ma się z dziećmi w szkole państwowej (mowa tu o dzieciach, które ukończyły 5 rok życia i które podlegają obowiązkowi szkolnemu), za każdą nieusprawiedliwioną nieobecność rodzice winni są uiścić opłatę w wysokości 60 funtów, która wzrasta do 120 funtów, jeśli opłata nie zostanie uregulowana w ciągu 21 dni. Słyszałam też o przypadkach, że kwota 60 funtów naliczana jest od rodzica. Jeśli grzywna nie zostanie zapłacona w przeciągu 28 dni, możesz być ścigany za zaniedbywanie dziecka i ograniczanie mu prawa do nauki. Wtedy możesz dostać grzywnę w wysokości 2500 funtów lub karę do 3 miesięcy więzienia.

*Więcej odnośnie opłat za nieobecność ucznia w szkole na stronie rządowej GOV.

Chwalenie aż do obrzydzenia

W angielskich szkołach, zwłaszcza w tych najmłodszych klasach, panuje jedna elementarna zasada. Chwalić, motywować i podnosić na duchu. Wszystko jest fabulous, każdy jest fantastic. Każdy uczeń jak coś zrobi to jest well done i great job. A nawet jak czegoś nie umie, to następnym razem will be better. Każdy uczeń ma prawo rozwijać się w swoim tempie i osiągać swoje własne małe sukcesy, choćby tym sukcesem było dobre zachowanie na lekcji czy pomoc koledze z ławki.

Raporty szkolne, wystawiane na koniec roku oraz oceny opisowe, również pisane są w sposób taki, aby pokazać tylko zalety i dobre strony dziecka. I tak możemy się doczytać w nich, że dziecko często odrabia prace domowe, często czyli nie zawsze. Że uczeń zna prawie wszystkie literki, prawie wszystkie, czyli nie zna całości. Że dziecko robi zadania z nauczycielem poprawnie, czyli samodzielnie nic nie umie zrobić. Wodolejstwo w raportach i brak konkretów to zmora rodziców, którzy tak naprawdę chcieliby wiedzieć konkretnie, nad czym pracować z dzieckiem. Ale tak sie nie da, bo to Anglia proszę Państwa.

-.-

I już na sam koniec, moje największe zaskoczenie tego początku roku szkolnego, to moja JUŻ czteroletnia córka. Gdzie mi uciekły te lata, no gdzie?

angielska szkola uniform

  • Agnieszka Kwiecień

    Wpis super. Natlumaczyl sie czlowiek, oj natlumaczyl pism o karach za nieobecnosc! W naszym councilu nalicza sie £60 od dziecka, od rodzica! EHE – elective home education jest czesto wybierane w srodowiskach Gypsy, Roma, Traveller i konserwatywnych (ale nie tylko) spolecznosciach pochodzenia srodkowoazjatyckiego (tak sie chyba mowi – dzieci z Indii, Pakistanu, Bangladeszu itp). W jednej z moich katolickich szkol wicedyrektorka stoi w infants (Years 1 i 2) a dyrektor w juniors (3-6).

    • Anna Pieniak

      Mialam okazje pracowac w angielskim Nursery. Z wyksztalcenia jestem nauczycielem malych dzici, pedagogiem itd. Wtedy tez postanowilam, ze nigdy nie posle swojego dziecka do angielskiego przedszkola. Z pojsciem do szkoly rowniez sie nam nie spieszy. W grudniu synek konczy 6 lat i nadal jest w home education. Zaczelismy za to szkole w Libratus.

      • http://mamaw.uk Kat Nems

        I jak wrazenie w Libratusie? Duzo czasu poswiecasz w tygodniu na pomoc dziecku??

        • Anna Pieniak

          Wspanialy projekt. Niestety po zmianach od 1 wrzesnia br. byl to ostatni nabor dzieci do 1 kl. Po tygodniowym „poslizgu” na przedluzonych wakacjach – uczymy sie 1-2 godziny dziennie – tylko w tygodniu. Dla mnie to malo, ale dla mojego 1.klasisty to i tak za duzo nauki :-)

  • Karolina McIlroy

    Ciekawy artykuł, ale jakaś dziwna ta Wasza szkoła. Na szczęście u nas nie było obowiązku umiejętności napisania imienia przed rozpoczęciem szkoły! Po to idzie do szkoły, żeby się nauczyć…
    U nas nie ma też obowiązku pisania od dolnej linii. Dzisiaj dostaliśmy literę n do ćwiczenia i wyraźnie instrukcja każe zaczynać od góry.
    Co ciekawe – niby nie ma obowiązku odrabiania lekcji, ale zachęcają i w zeszycie codziennie pojawia się nowa literka do ćwiczenia. Poza tym jest grafik z sugerowanymi zajęciami do zrealizowania przed połową semestru (np.: zrobienie odbitek dłoni na papierze i napisanie cyfr od 1-10 przez ucznia albo znalezienie siedmiu cyfr w domu); Dodatkowo dostaliśmy też listę 40 książek, które szkoła „proponuje”, żeby przeczytać i wreszcie są też „stroy sacks”: w każdy poniedziałek dziecko dostaje worek z dwiema / trzema książkami, pacynkami i grami.
    Fajne są też piątkowe wyjścia do lasu i popołudnia w lokalnym domu spokojnej starości raz w tygodniu na wzór programu TV – „Old people’s home for 4 year olds”.

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Fajnie tak poczytać, co różnego w innych szkołach jest. My wybierając szkołę bylismy w kilku właśnie i tez to różnie wglądało, inne zajęcia dodatkowe, nawet godziny odbioru dzieci się różniły i breakfast cluby. Bardzo mi się podoba to Wasze spotkanie w domu starców, tymbardziej, że ja na codzień pracuje z ludźmi chorymi na demencję:)
      Pozdrowienia!

  • http://www.rodzice-i-dzieci.pl/ Rodzice & Dzieci

    Cztery lata i już wymagają pisania o liczenia. Nie wiem czy to dobre czy nie. Moja córcia zaczęła pisać sama a nauczyła się tego w przedszkolu chociaż nie pamiętam kiedy 😀

    • Karolina McIlroy

      Jeżeli na siłę, to niedobre, bo tylko stresują dziecko i zniechęcają do nauki. Gdzieś czytałam (wyniki badania), że wcześniejsza umiejętność czytania i pisania nie przekłada się na poźniejsze osiągnięcia akademickie, więc jeśli dzieje się to kosztem dzieciństwa i zabawy, to moim zdaniem, to kiepski pomysł. Co innego, jeśli dziecko samo się nauczylo przy okazji.

      • http://mamaw.uk Kat Nems

        Nie uważam, że nauczenie czterolatki pisać swoje imię to jakiś wyczyn szczególny. Myślę, że większość dzieci w tym wieku zna kilka liter, tak samo z liczeniem. To naprawdę dziecko łapie szybko, tak jak śpiewanie alfabetu itp. Nikt przecież tu nie mówi o jakiś działaniach matematycznych czy czytaniu książek.

  • Marta Ciesielska

    U nas wygląda to wszystko zupełnie inaczej. Moja 4 latka odrazę poszła na 6.5 h. Nie na żadnych kar pieniężnych za nieobecność do 5go roku życia , dyrektora nigdy przed szkołą nie widziałam. Jak czytalam ten wpis to wiele rzeczy odbiega od tego , co jest u nas. Inna szkoła, inne zasady. A i żadnych wizyt nauczycieli tez nie miałam.

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Co do kar pieniężnych nakładanych przez council to polecam poczytać stronę rządowa, gdzie jasno opisane są sytuacje i kwoty tych kar za nieobecność: https://www.gov.uk/school-attendance-absence/legal-action-to-enforce-school-attendance
      Pozdrawiam gorąco i uściskaj córeczkę! :)

      • Karolina McIlroy

        To nie do końca tak. Do reception możesz dziecka nie posłać, nie musisz dopóki dziecko nie ukończy piątego roku życia.

        • http://mamaw.uk Kat Nems

          W praktyce wyglada to tak, że połowa klasy to pięciolatki, a połowa czterolatki. :)) Czyli pięciolatki maja obowiązek chodzić do szkoły i rodziców tych dzieci obowiązują „kary”, o których pisałam:))
          Znam prawo, znam przepisy:)

    • Ela Szkliniarz

      Aha, co do kar pieniężnych za nieobecność jeszcze, to nie obowiązują w reception (lub tak jak w naszej szkole się to nazywa: foundation). Dopiero od przyszłego roku obecność na zajeciach obowiązkowa.

  • Ela Szkliniarz

    Moja córka do szkoły poszła w zeszłym roku, w wieku lat trzech, na 3 godziny dziennie. Mogłam ją w domu zostawić na dłużej, bo jest najmłodsza w grupie (urodziny ma na samym końcu sierpnia). Stwierdziłam jednak, ze przebywanie z innymi dzieciakami jej dobrze zrob.. Od tego roku szkolnego zostaje już do 15.30.
    Z większością posta się zgadzam, w naszej szkole jest podobnie. Nie było jednak wymogu umiejętności podpisania się imieniem. Naukę pisania rozpoczynają teraz, a literki wyglądają całkowicie inaczej, niż to co zamieściłaś na obrazku. W UK, tak jak w USA, mają bardziej „kwadratowy” sposób pisania. Taki bardziej toporny 😉 (a tak na marginesie, mnie w polskiej szkole uczono wlaśnie takiego ‚s’ jak na Twoim „angielskim” obrazku oraz takiego ‚b’ z otwartym brzuszkiem 😉 )

    • Ela Szkliniarz

      Aha, co do kar pieniężnych za nieobecność jeszcze, to nie obowiązują w reception (lub tak jak w naszej szkole się to nazywa: foundation). Dopiero od przyszłego roku obecność na zajeciach obowiązkowa..

      • http://mamaw.uk Kat Nems

        W Reception są dzieci w wieku 4 i 5 lat. Pięciolatki maja obowiązek chodzić do szkoły, czterolatki jeszcze nie.

        • Ela Liz Szkliniarz

          W takim razie nasza szkoła jakaś wyjątkowa. W Foundation 2 są dzieci, które ukończą 5 lat pomiędzy wrzesniem tego roku a sierpniem przyszłego i wyraźnie powiedziano nam, ze żadne kary w tym roku nie obowiązują. Dopiero od przyszłego roku szkolnego obecność będzie obowiązkowa a nieobecności potencjalnie karalne. Nic tylko się cieszyć 😉

          • http://mamaw.uk Kat Nems

            No to nic tylko sie cieszyc. Mysle, ze duzo zalezy od samych dyrektorow i ich dobrej woli, czy jakas obecnosc usprawiedliwi czy nie.

  • Anna Pieniak

    Ciekawy i prawdziwy wpis, jakich malo, a nawet nie ma dostepnych w Internecie. Nauka pisania literek po angielsku rowniez mnie zadziwia. Najmniej rozumiem pisownie malej litery „k” – byc moze tak jest latwiej ja pisac:-) Pozdrawiam serdecznie.

  • Kasia Raton

    Jeszcze nie ma najważniejszego według mnie – żadnej książki czy przybory szkolnego kupować NIE POTRZEBA wszystko daje szkoła, nawet dosłownie bo ja otrzymałam dla córki mazaki i tablice suchoscieralna, ołówek i szablon jak literki pisać. A poza tym mam dość słuchania komentarzy w stylu „4 lata to za wcześnie żeby pisać czytac” guzik prawda. Moje dziecko ma 6 lat i pisze, czyta po polsku i po angielsku ludzie uwierzcie mi, nic jej z dzieciństwa nie ubyło.

    • Karolina McIlroy

      Jesli naturalnie zalapala albo mialas czas jej nauczyc i sprawialo jej to przyjemnosc, to to faktycznie mozna sie nauczyc bez problemu. Nie wszystkie dzieci sa takie same, a juz zwlaszcza chlopcy i ich rozwoj jest inny w porownaniu do dziewczynek. Takie wrzcanie wszystkich do jednego worka nikomu na dobre nie wychodzi i gdzie jedni nie maja problemu, innym robi sie krzywde. Mojego dziecka pisanie / czytanie samodzielne nie interesuje. Uwielbia, zeby mu czytac, ale nie jest zainteresowany pisanem. Nie ma tez motoryki, zeby pisac z latwoscia, wiec jak juz pisalam – generalizowanie nikomu nic dobrego nie dalo.

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Kasiu o darmowej wyprawce pisałam już poprzednio właśnie i nie chciałam już informacji powielać:))

  • http://bookendorfina.blogspot.com Bookendorfina Izabela Pycio

    Bardzo przyjaźnie dla dziecka zapowiada się taka szkoła, podoba mi się to wciąganie rodziców w edukację, płaszczyzna porozumienia dom i szkoła. :)

  • https://miniaturowa.pl/ Pani Miniaturowa

    Jest przesłodka, powtórzę się ^^ Myślę, że szybko przyzwyczaisz się do tego wodolejstwa i nauczysz się czytać między wierszami co to może oznaczać. Ciekawe, czy zapisują wyniki i osiągnięcia w ten sposób, żeby uniknąć awantur z rodzicami „co, moje nie umie? jak nie umie jak umie!” 😀

  • http://www.domnaglowie.pl/ Joanna – Dom na głowie

    U nas też wodolejstwo w pierwszych trzech klasach, moi dwaj synowie u tej samej pani otrzymywali podobne opisy – czyli schemacik i lecimy. A potem zderzenie w 4 klasie z ocenami i wychodzą niedociągnięcia i braki. Ciekawa jestem – nikt nie strajkował że takie małe dzieci idą do szkoły? 😉 😉

    • Karolina McIlroy

      Nikt nie strajkuje, bo tak dluga tradycja, ze nikomu do glowy nie przyjdzie starjkowac. Nawet Ci ktorzy moga sie ubeigac o odroczenie rozpoczecia reception (rodzice dzieci tzw. summer born) nie wiedza, ze maja taka mozliwosc. Tylko media sie pasa na slabych wynikach dzieci urodzonych latem i temat powraca, jak bumerang. Zmeniaja sie rzady i nikt prawnie tego nie uregulowal. W innych europejskich krajach, gdzie nie ma tak wczesnego obowiazku szkolengo nie ma problemu dzieci letnich.

  • http://justukstory.blogspot.co.uk Justa| justUKstory

    My w angielskiej szkole jesteśmy drugi rok i podoba mi się, ze dyrekcja rano wita a po 15 żegna przy bramie dzieci i rodziców. Zawsze można też zatrzymać się i porozmawiać więc ta uśmiechnięta i „dostępna”`głowa szkoły jest przeciwieństwem polskiej, z którą uczeń spotyka się głównie gdy coś przeskrobie. A „chwalenie do obrzydzenia” wg mnie jest czymś pozytywnym dzięki czemu uczeń nabiera pewności siebie, bo zawsze jest coś w czym jest dobry, a nie zawsze jest jeszcze coś do poprawy i zmiany :) Pozdrawiam

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      Pozdrawiam rowniez goraco!!

  • Sylwia Antkowicz

    4 lata to u nas jeszcze przedszkole. Aż ciężko wyobrazić mi sobie naukę pisania bo u nas nawet w zerówce nie oczekuje się, że dziecko ma się nauczyć pisać, a jedynie ma zostać do tego przygotowane. Podoba mi się za to odwiedzenie domu przez nauczyciela. Z jednej strony dla rodziców to na pewno duży stres, czy dobrze się wypadnie, co sobie nauczyciel pomyśli o porządku itp. ale mozna też chyba lepiej się w ten sposób poznać.

    • Karolina McIlroy

      Chyba nie ma sie czym stresowac? Dziecko to dziecko – normalny dobry nauczyciel o tym wiedziec powinien, ale faktycznie to teoria i nie kazdy nauczyciel bierze na to poprawke. A porzadkiem bym sie za bardzo nie przejmowala – w koncu e domu jest dziecko i albo sprzatasz non stop albo masz czas dla dziecka…

      • http://mamaw.uk Kat Nems

        Dziewczyny, wydaje mi sie że przeciętny czterolatek zna już kilka liter, potrafi liczyć w piosenkach i pewnie alfabet też zaśpiewa. Więc to naprawdę nie jest jakąs rzecz nieosiągalna dla maluszka.

  • http://mamaw.uk Kat Nems

    A wiesz co mnie jeszcze wkurza??
    Że brakuje w szkołach darmowych świetlic!! Tylko sa te cholerne breakfast cluby, często płatne!

  • Karolina Zet

    U nas trzeci tydzień nauki w reception, pierwsze dwa a miarę, zostałam na full time już od drugiego dnia. A teraz? płacze. Stres już widzę wieczorem, przed snem. Bo rano trzeba wstać do szkoły :/ Rano – sztuka odwracania uwagi i przekupstwa opanowana do perfekcji, byle doszedł do szkoły. A tam, przy wejściu do klasy – on nie idzie. Płacz, uciekanie, kładzenie się na podłodze. Owszem, zauważyłam inne dzieci, którym też się zdarza rozpłakać przed wejściem, ale one idą. A mój syn… uff. Nie i koniec. Pytam dlaczego nie chce. Odpowiada, że nie będzie mi niczego mówił, bo ja go zmuszam do chodzenia tam. Pięknie, nie? Wyłuskałam, że chodzi o lunchtime. Że jedzenie mu nie smakuje. Będę musiała mu chyba szykować lunchbox w domu. A dwa – język angielski. Nie chce mówić. Rozumie, tak mówią, ale ani słowa. Dopiero dziś polsko-języczna nauczycielka podeszła, zapewniła go, że gdyby co, to ona przyjdzie pomóc. I wszedł. Wcześniej – histeria. A u mnie rozstrój żołądka. Nie wiem, co dalej… macie jakieś rady na takie zawijasy?

    • http://mamaw.uk Kat Nems

      U nas właśnie z tego powodu od początku pakujemy lunchbx, bo córka też nie chce nic jesć. tylko w piątek frytki zjada. A tak to na marchewce cały dzien.

      • Karolina Zet

        Będę pakować i zobaczymy, czy będzie lepiej. Stresuje go to chyba… ale obawiam się, że chodzi o język. Albo ja już sama nie wiem co… codziennie rano mam skurcz żołądka i załamkę. Staram się go nastawić pozytywnie, ale jednocześnie tłumaczę, że to nie ode mnie zależy, czy ma w szkole być, czy nie. Bo to jego obowiązek, wszystkich dzieci tak samo. Starsznie to przeżywam.

        • Anna Pieniak

          Bardzo wspolczuje, bo to trudna sytuacja. Moze latwiej byloby synkowi, jakby mial jakiegos zaprzyjaznionego kolege w klasie. Warto porozmawiac z nauczycielka klasy, jak jest odbierany przez dzieci, jak mozna jeszcze zaradzic tej sytuacji. Fajnie, jakby juz po szkole synek mogl robic to co lubi, np. spedzic czas z rodzicem, czy na grze w pilke itp…, aby moc odreagowac stresy szkolne.

  • Olga Bruszczyńska

    Dowcip jednak w 10 pasuje do nas:-) Fajny artykuł. Moja córka też zaczęła w tym roku reception, więc uczymy się razem. Pozdrawiam
    Olga

Close