Taka Ja

Po tej stronie wrażliwości… czyli strumień świadomości

Po tej stronie wrażliwości zasypiam zbyt późno, aby śnić o Tobie. Nie starcza mi tej nocy, aby marzyć i skrzydła rozłożyć do lotu. I budzę się z czasem którego nie mamy, gotowa do biegu, by dogonić to ziarenko w klepsydrze. Po tej stronie wrażliwości Twój głos czuję na skórze, niczym ślepiec drgania, które tylko w pierwszym momencie zlewają się w całość. A później po nucie, jedna po drugiej,  jak deszcz grają.

To miał być tekst o przyjaźni, która rozmową do rana, o miłości, która wstydem roztapia. O gniewie, który łzy toczy gorące, o smutku samotnie stojącym na warcie. O przemijaniu, które przeraża mnie bardziej niż stanie w bezruchu i korzenie zapuszcza w głupim uśmiechu.

Po tej stronie wrażliwości na boso w tę trawę wchodzę na łące i po ogniach bym mogła, naga w strach tylko odziana. Oddycham głęboko, by ukoić ten sztorm chory, który przejmuje kontrolę i za rękę w grzech ciągnie powoli. I porzucam co znane, ciekawość silniejsza niż zdrowy rozsądek. Po tej stronie wrażliwości boli jakby bardziej, opuszek zaklęciem wwierca się we mnie natrętnie z uporem. Już pora dorosnąć. Już pora.

To miał być tekst o mnie…

 

Close