Lifestyle

piknik na dzień dziecka

To jest właśnie to, co nazywam latem!– usłyszałam z ust pięcioletniej Jessie, podczas naszego sąsiedzkiego pikniku w ogrodzie. Pomyślałam, że w sumie ja też to nazywam latem, truskawki cieknące po brodzie, trawa wtarta w kolana i lody we włosach.

Język

z życia wzięte

SCENA PIERWSZA:
Jemy sobie dzisiaj wspólnie kolację, podaję Sarze do rączki kawałek chlebka, a ta z trudem celuje nim do buzi, w końcu trafia i cała radosna z tego powodu patrzy

Close